sobota, 29 lipca 2017

Błędy przy urządzaniu mieszkania (mojego)


Mówią, że pierwsze swoje mieszkanie urządza się dla wroga, drugie dla przyjaciela, a dopiero to trzecie dla siebie. Hmmm... myślę, że to nasze pierwsze nie było aż takie złe, aczkolwiek gdybym miała urządzić je teraz - z pewnością urządziłabym je nieco inaczej. Nie wiem jednak czy odmienność ta wynikałaby w rzeczy samej z przemyśleń nad popełnionymi błędami, czy w istocie byłaby rezultatem zmiany gustów, a może obowiązujących trendów... Teraz jednak skupiam się na urządzaniu nowego naszego mieszkania, a ponieważ mam zamiar zestarzeć się tutaj, obawiam się, iż nie dane mi będzie zasmakować w dekorowaniu wnętrz jak "dla siebie" i wersja przyjacielska będzie musiała okazać się satysfakcjonująca. Muszę przyznać, iż wydawało mi się, że wiem dokładnie czego chcę, gdy wystartował projekt "przeprowadzka". Okazało się jednak, że byłam w błędzie wielkim, a pomysły na nowe wnętrza zmieniały się z dnia na dzień, podjęcie ostatecznych decyzji nie było jednak nigdy pochopne i wynikało z dogłębnych moich analiz, finansowe w to włączając. Kompromisów nie było wiele, raczej poszukiwania złotego środka, tańszych dystrybutorów bądź odkładanie mniej potrzebnych wydatków (jak zmywarka czy kominek) na bliżej nieokreślony termin w przyszłości... Pomimo tych wszystkich planów, analiz i przemyśleń, nie wystrzegłam się niestety kilku błędów. Nie są może one jakieś istotne wielce, z perspektywy roku zamieszkiwania tu mam jednak kilka takich punktów, które zrobiłabym dziś inaczej. Nie jest to żaden to artykuł w stylu "magiczne dziesięć", ot dokładnie tyle, ile dostrzegam po dwunastu miesiącach.



1. Brak ogrzewania podłogowego w dolnej łazience - nie bez powodu rzecz ta znajduje się na pierwszym miejscu mojej listy. Podłoga w dolnej łazience jest okrutnie wręcz zimna, nawet latem. Lato jakie mamy tego roku, każdy widzi, w czasie upałów taka chłodna podłoga może i być źródłem przyjemnego orzeźwienia, biorąc jednak pod uwagę obecną aurę podejrzewam, iż nie będzie mi dane tego docenić w najbliższym czasie. W okresach jesienno - wiosennych, kiedy ogrzewanie centralne jest jeszcze/już wyłączone, a poranki i wieczory już/wciąż zimne, stąpanie boso po takiej podłodze to jakaś tortura jest. Marząc o ciepłej podłodze w łazience ratuję się różowym dywanikiem i ciepłymi kapciami...



2. Kabina prysznicowa niedopasowana do brodzika zlicowanego z podłogą. Defekt czysto kosmetyczny, zupełnie nie mający wpływu na użytkowanie tejże kabiny. W poszukiwaniu omawianej rzeczy jak najwyższej, z uwagi na płaski brodzik i całkiem słuszny wzrost małżonka, pominęłam w swoich rozmyślaniach tak istotny szczegół, jak wymiary montażowe kabiny. Niesłusznie całkiem założyłam, że skoro kabina jest sprzedawana jako 80x80 to zarówno jej szerokość jak i głębokość winna wynosić osiemdziesiąt przecinek zero. O tym jak bardzo się myliłam, dowiedziałam się zbyt późno już, przeto zarówno brodzik jak i linia płytek ściennych wychodzą nieco poza kabinę. Staram się tego nie zauważać.




3. Brak wysuwanej szuflady w szafce pod zlewozmywakiem. Chciałam taką, płynnie wysuwaną, co to umożliwia wygodne segregowanie śmieci. Wykonawca kuchni odradził mi jednak, za argument mając dość niskie szafki dolne, a głęboki całkiem zlew i w związku z tym niewielką ilość miejsca w szafce na takie sunące trofea. Po roku jednak stwierdzam, że był to błąd, korzystanie z takiej zwykłej szafki jest dość uciążliwe, a już najbardziej chyba irytuje mnie wyrzucanie torebek po herbacie ekspresowej. Zawsze coś, cholera, skapnie na podłogę. Z pewnością poratuję się wynalazkiem IKEA z serii UTRUSTA, dwa takie ustrojstwa to już jednak spory wydatek a i tak wygoda mniejsza niż takiej całej wysuwanej szuflady.

4. Jasne fugi na podłodze. Zastanawialiście się kiedyś, jaki kolor ma właściwie kurz? Ilekroć ścieram go z powierzchni ciemniejszych odnoszę wrażenie, że jest jasny (kremowo - beżowy, ostatecznie szary), kiedy natomiast zabieram się do zmywania podłogi w górnej łazience, nie mam złudzeń - kurz nie jest jak kameleon, im jaśniejsza powierzchnia tym on ciemniejszy. Nie wierzcie więc nikomu, kto twierdzi, że taką czy inną powierzchnię trudno utrzymać w czystości, bo widać na niej rzeczony kurz. On jest wszędzie i widoczny będzie na każdej. Wyjątek to wszelkiego rodzaju wielobarwne powierzchnie oraz te o niejednorodnej strukturze. Utrzymanie tej szarej podłogi w czystości to jakaś syzyfowa praca jest, można by myć ją co godzinę. Współczuję właścicielom podłóg białych... Już chyba czarne płytki byłyby lepsze, przynajmniej fuga byłaby ciemna i bez widocznych zabrudzeń jak mniemam... Bardzo jasny odcień szarej fugi nie jest moim wyborem, albowiem odpowiednie dobranie barw tejże do płytek pozostawiłam pracownikom firmy remontowej. Barwa jest odpowiednio dobrana, jednakże z chwilą kiedy ujrzałam gotową łazienkę, pomna kremowych fug w poprzednim mieszkaniu, wiedziałam jak skończę. Okazuje się, że jest nawet gorzej niż przewidywałam, ponieważ, w odróżnieniu od płytek w poprzednim mieszkaniu, te tutaj są w jednolitym wybarwieniu, przez co zabrudzenia fug są znacznie bardziej widoczne. W rezultacie, by mieć ładną podłogę w łazience, czyścić fugi musiałabym nader często, a pożądany efekt utrzymuje się wyjątkowo krótko, szkoda więc moich wysiłków. Skończyłam czyszcząc Domestosem raz na kwartał i ciesząc się ładnym wyglądem podłogi przez kilka dni. Potem wszystko wraca do normy. Ostatnio naczytałam się o istnieniu impregnatów do fug, nabyłam więc preparat o takowej nazwie (impregnat do fug i płytek firmy Atlas). Niestety nie wniósł on nic do mojej sprawy, fugi brudzą się jak brudziły, a dodatkowo na płytkach pozostały plamy po resztkach preparatu. Nie wiem czy i jak uda mi się je usunąć, na razie nie chce mi się nawet o tym myśleć :(


5. Piec dwufunkcyjny przepływowy. Nie znam się na technicznych aspektach CO i CW nic a nic, w przeciwieństwie do mojego taty, który z pewnością doradziłby coś słusznego, gdyby wciąż jeszcze chodził po tym świecie. Nie ma go już niestety, swej ogromnej wiedzy nie przekazął, nad czym obecnie ubolewać muszę. Piec mam taki, jaki w standardzie oferował deweloper. Można było oczywiście za odpowiednią dopłatą zmienić model pieca ale ponieważ nie posiadam odpowiedniej wiedzy tajemnej, by ocenić, jaka też korzyść mogłaby płynąć z owych zmian i dopłat, nie skorzystałam. Być może piec z zasobnikiem pozwoliłby uniknąć problemów, z jakimi się borykamy? Teraz nim się woda nagrzeje po odkręceniu kurka, wiele jej upłynąć musi, przez co rachunki z wodociągów podwyższone, a dzieci ręce w zimnej wodzie myją, bo gdzieżby miały każdorazowo na ciepłą tyle czekać... Gdy korzystam z kąpieli bądź deszczownicy - używam strumienia na 3/4 mocy, gdy chcę więcej/szybciej - woda leci chłodna, jak się domyślam, to ustrojstwo nie nadąża ogrzać zwiększonej ilości przepływającej wówczas wody. Jeszcze nie wiem, jak się sprawy mieć będą, gdy w tym samym czasie dwie osoby korzystać będą z prysznica i wanny... Na razie unikamy takich sytuacji. Po co się denerwować?

6. Pralka bez funkcji suszenia. Odwieczny problem braku odpowiedniego miejsca na suszarkę z praniem. Gdzie by nie postawić, zawsze wadzi. Latem niby można w ogródku, ale ja nie lubię, gdy nasze gacie powiewają na wietrze, wystawione na widok publiczny, a takim nasz ogródek uważam. Pościel, koce, obrusy - to jeszcze pół biedy, niestety nasze pranie nie ogranicza się jedynie do takowych. Niektórzy uważają, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego i w związku z tym rozważają zakup suszarki bębnowej wyłącznie jako osobnego urządzenia. Niestety z braku miejsca niemożliwym jest wciśnięcie u nas jeszcze i osobnej suszarki. Rozważaliśmy zakup pralko - suszarki więc, trochę szkoda, że zabrakło na nią środków.

7. Drzwi wewnętrzne z sieni do strefy dziennej. Początkowo (ze względów finansowych) miało ich nie być tu wcale. Ostatecznie jednak udało się uzbierać odpowiednią ilość środków i drzwi zostały zamontowane. Troszku się bałam chłodu z zewnątrz i zdecydowałam, że takie drzwi mogą być przydatne. I owszem, rzeczywiście zimą, przy zamkniętych drzwiach, w pokoju jest cieplej. Ale cóż z tego, kiedy dolna łazienka znajduje się za tymi drzwiami? By do niej dojść, trzeba przejść przez sień, w której jest dość chłodno, co sprawia, że i w łazience nie jest za ciepło, nawet jeżeli jest ogrzewana dość mocno. Żeby tak chłodno tam nie było, trzeba otworzyć te felerne drzwi lub... włączyć ogrzewanie w sieni. Przy skorzystaniu z tej drugiej opcji, gdy grzejnik w sieni jest odkręcony, nie ma potrzeby zamykania omawianych drzwi, bo chłód z zewnątrz nie jest wówczas odczuwalny. Błędne koło. Pomijając kwestie oszczędzania energii grzewczej - zamknięcie drzwi (a konieczne jest zamknięcie drzwi, by dostać się do zawartości szafy wnękowej, której nie ma po prawdzie jeszcze ale będzie przecież kiedyś) powoduje, że w sieni nastają egipskie ciemności i bez włączenia światła się nie obejdzie. Nietrafiona kompletnie decyzja - środki ulokowane w te drzwi mogliśmy przeznaczyć na zakup wspomnianej wyżej pralko - suszarki... Choć gdy tak patrzę na to zdjęcie, muszę przyznać - piękne są :)))

12 komentarzy:

Cela D pisze...

Z uwagą przeczytałam Twój tekst, bo co prawda już mieszkam w nowym domu, ale większość decyzji już za mną. Łazienkę możesz dogrzać odpowiednio dobranym elektrycznym ustrojstwo, niestety też kosztuje. Pozostałe problemy rozumiem, kuchnię kupiliśmy w Ikei i jestem zachwycona, na razie.
Drzwi są piękne, nie żałuj, że je kupiłaś. Masz piękny domek, a to jest równie ważne, jak funkcjonalność. Niech Wam się pięknie i dobrze mieszka. :))

Anka pisze...

Świetny tekst! Napisz proszę jaki to model drzwi i co masz na podłodze na ostatnim zdjęciu?

kopciuszek pisze...

@Cela D Ja uwielbiam swoje mieszkanie! Jestem w nim zakochana po uszy, a ten tekst to tylko takie moje przemyślenia, co mogło być lepiej. Może kiedyś napiszę co najbardziej w nim cenię 😀
@Anka drzwi wykonał dla mnie stolarz, jeżeli chcesz chętnie podzielę się namiarami ale ten stolarz zawsze coś nowego wymyśla i nigdy nie wiesz co dokładnie dostaniesz 😀. A na podłodze w całym domu jest lita deska dębowa wykonana przez Koronadrewno z Kalisza.

Renata Slusarska-Szczepanik pisze...

Świetny wpis i na pewno przyda się wielu osobom planującym przestrzeń domową. Jestem absolutnie ZA ogrzewaniem podłogowym na dolnych poziomach. Szufladami zamiast tradycyjnych szafek i pralko-suszarką gdy nie ma miejsca na dwa oddzielne urządzenia.

kopciuszek pisze...

Bardzo dziękuję za słowa uznania 😀

Anonimowy pisze...

Witaj,
potwierdzam, rzeczywiście ogrzewanie podłogowe łazienki zwiększa komfort, co tu dużo mówić.Też popełniłam błąd,ale przy najbliższym remoncie to naprawię;)

Fugi,znam znam, środki do czyszczenia to czcza reklama.W desperacji rozrobiłam nawet pozostałą fugę, tak na rzadko i pędzelkiem smarowałam rowki, niestety nie na długo starcza takie odświeżenie.Po prostu fuga jest szaro-bura przy beżowych płytkach.

Co do pralko-suszarki to musisz poczekać chwilę.Pralka zepsuje się szybciej niż myślisz;))Suszę na balkonie i się nie przejmuję.We Włoszech powiewająca na wietrze bielizna to standard;)

Pod zlewem mam na szczęście dwie szuflady,tu obyłam się błędu.
Co do pieca się nie wypowiem,mam 20 letniego junkersa z zasobnikiem, nie narzekam.Chociaż niedawno zaczął fiksować programator,czuję,że będzie wydatek.Też mi tatko nie zdążył doradzić wielu rzeczy.
Drzwi przedsionka z holem są u mnie otwarte,tzn. jedna połówka, bo mam takie jak w saloonie kowbojskim;))
Poza tym mam na piętrze jedną łazienkę (na 4 osoby) plus toaleta na parterze.Gruby błąd!.Przy najbliższym remoncie zrobię łazienkę kosztem aneksu jadalnego.
No mogłabym jeszcze wymienić parę rzeczy;)
Pozdrawiam,
Hanna

kopciuszek pisze...

Haniu, a widzisz, ja nie mam zasobnika, kabine w łazience dolnej i wannę w górnej. Czy będzie można korzystać z nich jednocześnie - wątpię, chyba ze prysznic w tej wannie wziąć...

Barbiken pisze...

Kobito podziwiam Cię że chciało Ci się to wszystko tak dokładnie opisać,mój ulubiony punkt 4-Ja byłam taka mądra że białe sobie zapodałam ,majster chciał od razu miodowe-piaskowe ale ja nie, białe no to teraz mam co chciałam ,kurz do kwadratu.Człowiek uczy się na błędach za 20lat poprawie się.

Ania pisze...

Witam,

w kwestii fug...mam białe do szarej,matowej płytki w WC.
I jestem bardzo zadowolona...
Używam "magicznej gąbeczki" Jana Niezbędnego w Leroy ca. 7 pln.
Jest rewelacyjna...wilgotną gąbką załatwiam wszystko.
Jestem "sterylna" więc wiem o czym piszesz.

Pozdrawiam,Ania

kopciuszek pisze...

@barbiken - pocieszę Cię, w poprzednim mieszkaniu miałam beżowe fugi i też się brudziły bardzo, także porada fachowca na nic by się tu nie zdała :)
Aniu, czy taką gąbeczką szorujesz fugi czy całą podłogę? Jak często? Może spróbuję, co mi szkodzi...

Ania pisze...

Witaj Kopciuszku,


Wilgotną ( tylko od wody - bez detergentów) gąbeczką pocieram fugi.
Można również całe płytki. Srednio raz na 2-3 miesiące. Zależy od zabrudzenia.
Gąbeczka super radzi sobie ze wszystkim...urządzenia sanitarne,
baterie itp.
Poczytaj w necie. Polecił mi ją zaprzyjaźniony płytkarz.

Pozdrawiam,Ania

kopciuszek pisze...

Zabrudzenia na fugach są widoczne już po kilku dniach, tak często to pewnie będzie mi się chciało czyścić, ale spróbuję :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails