niedziela, 28 maja 2017

Porankiem na tarasie


Możliwość skonsumowania posiłku na świeżym powietrzu to możliwość wspaniała. Przynajmniej dla mnie. Pomijając kwestie much, os i komarów (to w zależności o jakiej porze dnia posiłek ów miałby być skonsumowany), zbyt dużego wiatru, zbyt niskiej temperatury, zbyt ostrego słońca czy innych niesprzyjających okoliczności przyrody, uważam, że gdy kto ma możliwość spożywania posiłków na świeżym powietrzu, powinien z tej możliwości skrzętnie korzystać. Okazuje się jednak, że w swoim stanowisku nie znajduję poparcia najbliższych członków rodziny. I podczas gdy ja zjem śniadanie, obiad czy kolację na tarasie zawsze chętnie choćby słońce w oczy raziło, a owady wszelkiej maści doprowadzały do szewskiej pasji, to pozostali domownicy się buntują, że oni na tarasie nie chcą, w zależności od okoliczności znajdując co raz to nowe powody dla swojego oportunizmu (patrz powyżej). Na nic moje starania, by się poczuli jak na wakacjach, w przyjemnym ogródku gdzieś nad morzem, na nic moje stylizacje, na nic moje kolorowe nakrycia stołu. Obrażone towarzystwo, foch, ot i co.

Having oportunity to consume any meal at the open air is a great oportunity. At least for me. In my opinion, apart from flies, wasps and mosquitos issues (depending on which part of the day the meal should be consumed), too strong wind, too low temperature, too scorching sun or any other unfavourable nature conditions, everyone who has the possibility to consume his meal outside, should take this oportunity. However, it turns out that I am completely lonely in this standview, taking into consideration the rest of my family... I would not care of the scorchy sun or any insects driving me mad if only I could enjoy my meal on the tarrace. But this is not the case when thinking of any other member of our household... They just don't want to, and depending on the circumstances can find any reason for an explanation (see the text above) of their opportunism. No matter how hard I try to let them feel just like on vacation at the seaside, my stylizations, my colourful table settings - it all doesn't matter, Everyone's insulted, sulk, and nothing more.



Śniadanko najzwyklejsze, żadne tam wykwintności. Ot kiełbaska i jajo z kiełkami rzodkiewki, pełnymi witamin i... drobnoustrojów. Stąd też dzieciom nie próbuję serwować nawet.

Breakfast... very simple, really not sophisticated one. Just some sausage and eggs with raddish sprouts, full of vitamins and... microorganisms. I even don't try to serve them to children.










7 komentarzy:

Zdrowe jedzonko pisze...

Moje smaki uwielbiem i przy okazji zapraszam do odwiedzin ;)

Anonimowy pisze...

Dobrze ,że ludzie doceniają możliwość obcowania z naturą ,takie śniadanie czy obiad na werandzie/ogrodzie/podwórku to super sprawa i ta przyroda i kwiaty żeby oczy nacieszyć.Jeszcze trochę cierpliwości to i dzieci docenią taką frajdę i też polubią.Po tej długiej zimie i chłodach to nie chce mi się z ogrodu iść do domu w takie piękne teraz dni i wreszcie tyle kwitnącego kwiecia.Pozdrawiam serdecznie .Często tu z przyjemnością zaglądam :))Czesia.

kopciuszek pisze...

Cieszy mnie, że jeszcze ktoś tu zagląda 😀. I tak sobie myślę że może gdyby jakąś altanę wybudować na tarasie, która dawałaby cień, gdy potrzeba i była osłoną przed wiatrem i gdy to konieczne może łatwiej byłoby przekonać pozostałych do tych posiłków pod chmurką...

Leptir pisze...

lubię takie miejsca... taras, balkon, ogródek, ale przeszkadzaja mi wścibskie oczy sąsiadów....tobie nie ? bo chyba naprzeciwko masz takowych co to wszystko "widzą i słyszą "

kopciuszek pisze...

A mam sąsiadów bardzo przyjemnych...

Anonimowy pisze...

Piszę po raz pierwszy i nie wiem, czy ten wpis się opublikuje, ale bardzo mi się tu:)) podoba, choć jak Leptir pisze, mam takie same wątpliwości i rozumiem domowników. Mimo ogromnego terenu wokół mojego domu ( bez sąsiadów ) okazuje się, że rzadko jemy posiłki w ogrodowej altanie, a już najrzadziej na tarasie, choć ciągle coś poprawiamy i adaptujemy do naszych potrzeb ( raczej moich, bo mąż jest obojętny). Po prostu brak mi czasu na gotowanie, coś na szybko na codzień ,to tak. Nie robimy imprez w stylu "postaw, a zastaw się", czasem gril, czasem jakieś danie jednogarnkowe i coś na słodko. Nasi bliscy też zapracowani, a jak mają urlop, to najczęściej za granicą.Ja twardo siedzę ( prócz pracy zawodowej ) w domu:-) i coś "dziergam, maluję, przerabiam etc".Bardzo mi odpowiada kolorystyka Pani wnętrz, też bym tak chciała ujednolicić nasz eklektyzm mimo woli... Pozdrawiam, Teresa z Chrzanowa.

kopciuszek pisze...

Oczywiście, że się opublikuje choć jak widać z opóźnieniem, ponieważ komentarze do starszych postów wymagają moderacji. Ustawiłam taką moderację dawno temu, by nie przeoczyć komentarzy do takich właśnie postów. A że w ostatnim czasie niewiele osób tu zagląda to i ja niezwykle rzadko sprawdzam czy ktoś tu może coś skrobnął :(
Cieszę się, że moje wnętrza się Pani podobają i być może zainspirują do zmian :)))

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails