środa, 19 kwietnia 2017

Cicho sza



Wybaczcie posuchę na blogu. Zaniechałam ostatnio większych zakupów i zmian we wnętrzach brak. Ja jestem z tych, co zawsze nowe zasłony nad nową parę butów stawiają. Kiedy jednak przychodzi w końcu taka chwila, gdy otwierając szafę w głowie kołacze mi się niechcęjużwięcejnosićtychrzeczy i co gorsza, wraca to uczucie co rano, oznacza to, iż pora odpuścić zasłonki i nieco w swoją garderobę zainwestować. Jak Cię widzą tak Cię jednak piszą. Zaszalałam więc. Myślałby kto, że jak kartą kredytową pomacham to tu to tam, będę z torbami wracać przynajmniej jak te baby na filmach, a tu raptem trzy reklamóweczki. Widać większy limit na kartach kredytowych muszą mieć te baby z filmów. Teraz więc zakasam rękawy, by szaleństwo swe spłacić, a pokazać Wam pokażę jedynie miejsc kilka, które udało mi się zobaczyć w podróży służbowej będąc. Się mi ta odświeżona garderoba bardzo przydała w takiej podróży, muszę przyznać. Miałam zaledwie kilka godzin na zwiedzanie, tempo błyskawiczne. Pół dnia w Atenach? Bardzo proszę!

























Nie można odmówić Atenom uroku, ale i niezwykłego kontrastu, pompatyczne ruiny antycznego imperium obok popadających w ruinę nieco nowszych elementów architektury, niezwykle urokliwe uliczki pełne... wszędobylskich bezdomnych kotów i - już w nieco mniejszej liczebności - ludzi. Oliwne drzewka, kwitnące glicynie, bzy i kosaćce. Na polach maki i pokrzywy po pas - te akurat zupełnie jak u nas w maju,  ja tam byłam pod koniec marca. Moją euforię wzbudziły dojrzałe na drzewach pomarańcze ale przedwczesna ona była, ta euforia. Okazuje się, że to jakby zeszłosezonowe, niezebrane owoce.
A teraz siedzę zawinięta w koc, z ciepłą herbatą pod ręką, z uruchomionym na nowo ogrzewaniem centralnym i aż trudno mi uwierzyć, że prawie lata uszczknęłam już w tym roku... ledwie trzy tygodnie temu...




LinkWithin

Related Posts with Thumbnails