poniedziałek, 27 lutego 2017

Rzecz o stoliku nocnym

Miłość naszego najmłodszego do wielorybów nie wzięła się znikąd. Wzięła się poniekąd z regularnej lektury odpowiedniej literatury. Zapewne gdyby nie mój opór przed codziennym wieczornym czytaniem jednej i tej samej pozycji, znałby już tekst tejże na pamięć. Może i zresztą zna tylko się nie przyznaje w obawie przed moim całkowitym zaniechaniem regularnego jej czytania?



Nasz miłośnik Tuwimowskiej historii o najmniejszym na świecie podróżniku doczekał się ostatnio stolika nocnego. Nie lada to gratka, bo jak się próbuję cofnąć w czasie to muszę przyznać, że ja sama nigdy nie zaznałam luksusu posiadania szafki czy choćby i stolika nocnego inszego niż hotelowy. No, swego czasu, jeszcze jako panienka, posiadałam takowy mebel w domu rodziców ale korzystać z niego mogłam raptem w trakcie krótkich w nim pobytów, niewiele więc. A musi to być fajnie mieć taki mebel przy łóżku. Na książkę, na szklankę wody, na krem do rąk, na okulary, jak kto używa. Na telefon z budzikiem, chusteczki w razie kataru i farmaceutyki przeciwbólowe, gdy rankiem głowa pęka. Wszystko pod ręką i nie trzeba gmerać rankiem pod łóżkiem na oślep w poszukiwaniu telefonu, co się drze jak za przeproszeniem stare gacie, jakby chciał wszystkich pobudzić, zanim go znajdą.
W naszej sypialni stolików nocnych być nie może ale w dziecięcych pokojach, kto mi zabroni?





5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Super pomysł z tym stolikiem u syna :)
bardzo praktyczny mebel przy łóżku :)

kopciuszek pisze...

😊

aagaa pisze...

Jaki ładniutki ten stoliczek

kopciuszek pisze...

Prawda, ze fajny?

Taki dynks pisze...

Piękny w swej prostocie :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails