wtorek, 17 stycznia 2017

Małe szczęścia


Oszczędzanie nie jest moją mocną stroną. Nigdy nie było. I wątpię, że kiedykolwiek będzie. Do oszczędzania to trzeba mieć jakąś niezłomność charakteru chyba, konsekwencji sporo i zupełną obojętność na wszelkie dobra doczesne będące w niepowtarzalnych (bo jakżeby inaczej) promocjach, wyprzedażach czy innych okazjach, a może po prostu zdrowego rozsądku i jasnego myślenia szczyptę. Jakim to niby sposobem tyle razy człowiek może dać sobie wmówić, że jak pieniądze wyda to zaoszczędzi? Mądry był ten, kto twierdził, że na wyprzedażach najwięcej się zyska, gdy się z nich nie korzysta... No więc pomna tej głębokiej myśli i nie chcąc kusić licha, co zawsze portfel przysłowiowy mi uszczupla, do sklepu zapuścić się nie zapuszczam, oni mnie tam zawsze jakimś % albo czerwoną etykietą na złą drogę sprowadzą...


Nawet Leniwiec wie, że mnie nie wolno choćby po chleb i jajka wysłać, bo z pewnością wiele kupię ale ani chybił wrócę bez chleba i bez jajek. Tak się jednak złożyło, że chleba ni jajek w domu nie uświadczyłeś a Leniwiec, jak już się ułożył na kanapie, to mu nie spieszno było na zakupy, więc mnie wysłał... Nie było na kolację jajek wtedy ani świeżego chleba ale jaka ja szczęśliwa!!! Ciemierniki normalnie rzucili, no jakby mi w myślach czytali!!!



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

To moje ulubione zimowe kwiaty ;-), a w tych różowych
osłonkach wyglądają super - Joasia

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails