niedziela, 24 stycznia 2016

Łazienkowych zmagań ciąg dalszy

Obiecuję sobie i obiecuję pisać częściej, coś więcej wykrzesać z siebie i przynajmniej dwa razy w tygodniu odezwać się i co? Miesiąc niemalże upływa od ostatniego wpisu i nic. Wydawało się, że czasu mieć będę trochę więcej bo dzieciarnię spakowałam i do babci na zimowe ferie wywiozłam. Ale tu się tyle zaległych spraw i całkiem nowych pojawiło związanych z formalnym przejęciem nowego lokalu, że się ogarnąć zupełnie nie mogę w tych prawnych dziwacznych sprawach. I jeszcze walki z łazienkami przeciągają się w nieskończoność. Piękne heksagonale płytki z Equipe, które wybrałam i które zdążyłam już pokazać, okazały się niemożliwe do wykorzystania. Reklamacja została należycie załatwiona przez sklep internetowy ale same roboty się przeciągnęły w czasie. Zniechęcona perspektywą oczekiwania kolejnych czterech tygodni na przesyłkę nowej partii płytek, które to ze względu na przypadający okres tysiąca świąt pewnie przedłużyłyby się jeszcze do pięciu, sześciu, wybrałam płytki inne, wkrótce pewnie pokażę jakie. Ale nim podjęłam tę decyzję i nowa dostawa dotarła do mych drzwi, ekipa fachowców mi się zawinęła do innego zlecenia i odzyskałam ich dopiero tydzień temu...
Udało mi się za to zamówić konsolkę pod umywalkę do łazienki górnej. Stolarza znalazłam na Allegro. Szukając... nóg do stołu. Przez chwilę miałam taki zamysł, by zamówić same nogi i samej skonstruować konsolkę (czuję, jakby to się mogło skończyć...). Na szczęście okazało się, że sprzedawca tychże nóg, wykonuje też i mebelki i zrealizował moje zamówienie. Jakoś wydawał się bardziej wiarygodny niż jego niedoszły poprzednik.


Oto i ona, w całej okazałości, wyjęta prosto z pudła, w którym przyjechała z Nowej Soli, jeszcze w rajtuzach ;) Ja ją widzę w szarościach, z pięknym ceramicznym uchwytem, na którego poszukiwanie z miłą ochotą się wybiorę. Zdecydowanie uważam, iż do takiej konsoli lepiej pasuje umywalka szersza, taka osiemdziesięciocentymetrowa, jednak miałam pewne uzasadnione obawy, że w naszej łazience takowa się nie zmieści, więc pozostałam przy tej mniejszej. 
Wybaczcie okoliczności tego zdjęcia, ale tak to na budowie właśnie wygląda, tu pudło, tam jakaś muszla w tle, beton i niewykończone ściany.

P.S. Bardzo się jednak myliłam myśląc, że z chwilą, gdy konsola się pojawi, wszystko pójdzie już jak z płatka. Okazuje się, że wybór umywalki z IKEA nie był dobrym wyborem, a to częściowo wina moja, bo się nie znam na tym i może trzeba było architekta do tej roboty brać czy coś ale też za sprawą pracownika IKEA, który znać się na tym powinien. Unikalność umywalek szwedzkiego sklepu polega między innymi na tym, że mają unikalnie zaprojektowane syfony, które zajmują niewiele miejsca w szafce umywalkowej, co się ceni. Przed zakupem zapytałam jednak w sklepie czy do tej umywalki pasować będą syfony innych firm ponieważ ja chcę tę umywalkę zainstalować na konsoli miast gotowy zestaw nabyć, a że wówczas syfon będzie widoczny, musi być elegancki, metalowy, chromowany mosiężny czy jaki tam porządny się znajdzie. Otrzymałam odpowiedź twierdzącą, więc niewiele się zastanawiając ochoczo powędrowałam do kas i już o tym nie myślałam więcej do czasu, gdy dotarła konsola i przyszło do poszukiwania rzeczonego syfonu. Otóż nie tylko syfon jest unikalnie zaprojektowany ale też i przelew tej umywalki... Nie jest on zatopiony w ceramice jak ma to miejsce w innych (a przynajmniej w tej, którą posiadam aktualnie), gdzie wystarczy wybór odpowiedniego korka (z otworem przelewowym), a przypomina bardziej przelewy w zlewozmywakach, gdzie najzwyczajniej od otworu przelewowego to syfonu ciągnie się uroczy wężyk... plastikowy, a jakże. Zupełnie bez znaczenia, gdy to wszystko ukryte jest za szufladą lecz zupełnie niedorzeczne w moim przypadku. Gdybym zorientowała się wcześniej byłabym zamieniła umywalkę na inną i po kłopocie ale teraz, gdy zamówiona konsola została wykonana idealnie pod wymiar tej, problem mam niesłychany. Znalazłam jeden jedyny przelew firmy Glasspoint, który wygląda na zdjęciu na nieplastikowy, ale jaki jest w istocie, nie wiadomo i kosztuje, bagatela 150zł (sam przelew)... Chyba więc pozostanę przy plastikowym zestawie z IKEA, może nie będzie tak wystawać strasznie... i straszyć...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails