piątek, 18 marca 2016

Czekoladki dla sąsiadki

Cierpię ostatnio na pewien nadmiar czekolady... Cierpienie to nie jest bynajmniej związane z byciem honorowym dawcą krwi niestety. Obawiam się, że w moim przypadku bycie takowym skończyłoby się na tym, że to mnie tę krew trzeba by darować. Ciągle jednak Leniwca namawiam, by się ofiarował swoją osobą, niech mu krwi trochę spuszczą, a nuż złagodnieje nieco i podwójna korzyść z tego wyniknie...
 

W każdym razie czekoladowych dekoracji Ci u nas dostatek, poupychanych w szafkach, których zda się ciągle być za mało i czas, by wreszcie coś z nimi zrobić. Nie będę przecież trzymać ich miesiące kolejne i przeprowadzać może jeszcze... A że ostatnio moda przyszła na czekoladki własnoręcznie wykonane, a ja foremki jakieś mam i drewniane patyczki też, a jakże, dlaczegóż bym miała nie ulec i nie zrobić, skoro to takie proste. Zrobiłam więc, pyszniutkie, z żurawiną.




Coś jednak poszło nie tak, bo czekoladki matowe są. Gdybym miała prowadzić bloga kulinarnego, to chyba takiego, gdzie pokazywałabym, co może pójść nie tak, gdy próbujesz zrealizować przepis z serii wychodzizawszeikażdemu...

2 komentarze:

ATKA niezapominATKA pisze...

To ja mogę przyjechać z moimi dziewczynkami, gwarantuje, że temat problematycznej czekolady urwie się bardzo szybko ;)
P.S. Bardzo łądne i apetyczne te gwiazdeczki

kopciuszek pisze...

Moje też lubią czekoladę ale żurawiną gardzą 😉

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails