czwartek, 5 listopada 2015

Miejskie życie

Po mieście, które remontem stoi od ładnych paru już lat, zdających się być wiecznością, samochodem poruszać się trudno. Komunikacją miejską nie lepiej, bo autobus potrafi utknąć w korku równie skutecznie. Tramwajem może byłoby i fajnie, gdyby tylko takowy docierał do Naramowic. Gdy więc tylko mam taką możliwość przesiadam się na mojego czarnego jednoślada. Po nocach śni mi się Kokkedal ale cóż, rowerem najczęściej wybieram się na zakupy lub inne mało ważne sprawy załatwiać, nie chciałam zadręczać się podczas zakupów myślami czy aby czasem drogi powrotnej pieszo nie będę musiała pokonać, bo ktoś akurat swoje marzenie o Kokkedalu moim kosztem postanowiłby spełnić. Więc zakupiłam czarnego mieszczucha, bez logo, bez marki i bez szału, ale lubię go bardzo. Właśnie dlatego. Trochę mniej za to, że się tam ciągle coś dzieje z nim :)
Bardzo żałuję, że nie mogę korzystać z niego częściej ale to się zmieni może po przeprowadzce - liczę na to ogromnie. Opuszczam to zakorkowane miasto, zamieniam na podmiejskie życie i do pracy, mniejsze już odległości mając, będę mogła przy sprzyjających okolicznościach pogodowych podążać moim mieszczuchem. Jaka to korzyść dla portfela i kondycji, i sylwetki ;)











2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Piekny jest, ten mieszczuch.
Ula

kopciuszek pisze...

Prawda?

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails