piątek, 5 lipca 2013

Mamoko

W moim miniaturowym ogródku kwiaty rozgościły się na dobre, oczu oderwać od nich nie mogę. Postanowiłam więc strefę dzienną naszą udekorować nieco spokojniej, bo już mi szczerze mówiąc turkusy z różem i wszędobylskie pastele sprzykrzyły się trochę. Więc w otoczenie pełne bieli wkradły się szarości i... szczypta fuksji. Najłatwiej zmiany wprowadzić bawiąc się tkaninami i tu ukłon w stronę białych mebli, wszystko pasuje i można w nieskończoność się tak bawić... Początkowo myślałam o uszyciu czegoś, ale kiedy w sklepie znajdujesz poszewki dokładnie takie, o jakich myślisz, w cenie tak niskiej, że opłacalność własnoręcznego szycia budzi wątpliwości, nie było sensu tracić czasu. Jednak żeby już tak nie iść po najniższej linii oporu sama zdziałałam moje pele mele, zrobione według instrukcji znalezionych w Internecie, ze starej tablicy korkowej, która to już miała skończyć swoje życie na wysypisku. Z resztki lnu jaki mi pozostał po tym uszyłam małego szaraka inspirowanego produktami firmy Maileg, które są w równym stopniu piękne i drogie... Sukienka dla niego szyje się wytrwale, ale taki goły też jest świetny. Krawcowa ze mnie taka zdolna, że wczoraj przez półtorej godziny próbowałam dojść do tego, jak doszyć rękawki do gorsetu i ostatecznie udało mi się to kilka minut przed północą ale i tak nie wyszło tak, jakbym sobie życzyła...





 Tytuł posta nie jest przypadkowy. Czytelnik dzieciaty pewnie zna serię kartonowych książeczek o tym tytule, które stanowią wspaniałe źródło zabawy dla najmłodszych ale nie tylko. Pamiętam, że gdy pierwsza z tych książek pojawiła się w naszej dziecięcej bibliotece, ja sama i Leniwiec również chętnie śledziliśmy niektórych bohaterów, ukryci przed dzieckiem. I ta pierwsza jest chyba moją ulubioną. Kto z was ma oko do szczegółów zauważy, iż tylko pozornie zmiany w pokoju dziennym dotyczą jedynie tkanin... Bo nie ma tu już leżanki Hemnes, której zakup okazał się zupełnym nieporozumieniem i kiedy tylko pojawiła się ku temu okazja, zamienilismy ją na nową kanapę. Bo kto się dokładnie przyjrzy, ten zauważy, że nie jest to ta sama kanapa, która kiedyś stała w tym samym miejscu. Stolik nam się rozsypał parę tygodni temu, więc zamiast niego korzystamy teraz z podnóżka, który jest intergralną częścią naszego centrum leniuchowania.






1 komentarz:

Katarzyna Bartczak pisze...

Wszystko u Ciebie śliczniusie. Dzieciaszki cudowne. W wolnej chwili zapraszam Cię do siebie http://nostalgicznyzakatek.blogspot.com/ pozdrawiam cieplutko Kaśka

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails