poniedziałek, 22 listopada 2010

Miś pilnie poszukiwany

zdjęcie zapożyczone z bloga

Zaginął w tajemniczych okolicznościach. Pewna kilkuletnia dziewczynka płacze za nim i ogromnie się martwi. Jeżeli ktoś tu zaglądający posiada takowego w swoich zasobach (jest to stary pluszak z dawnej oferty IKEA) i byłby skłonny odsprzedać, proszę pisać na maila.
Misio się odnalazł. Bardzo dziękuję autorce zdjęcia za wyrozumiałość i pomoc w odnalezieniu zguby :)))

niedziela, 14 listopada 2010

Wzorzyście





Nic się u nas nie zmienia, a właściwie znikają kolejne rzeczy, znajdując nowych użytkowników a ja sama z dna swoich szafek wyciągam coraz to coś innego, zastanawiam się czy będę potrafiła bez tego czegoś żyć i albo upłynniam na aukcjach, albo chowam gdzieś na górnej półce, nie potrafiąc się rozstać z jakąś tam poszewką czy obrusem. Czystki są niezbędne, bo nam brakuje miejsca w szafach na te wszystkie szmatki i rupiecie, a za to kilku lamp by się przydało po niemal pięciu latach zamieszkiwania wreszcie dorobić...
Jesień, ta kolorowa, z kasztanami i żołędziami ustępuje miejsca szarudze, brunatniejącym pod nogami liściom i kroplom deszczu, więc ja przekornie postanowiłam wyciągnąć najbardziej kolorowe i wzorzyste podusie, jakie mam. Wzory wszystkim zapewne dobrze znane... Chłop mój bez sprzeciwów przyjął na swoje legowisko dwie wielkie niedogodności, a na kanapie, na której ja zwykle zasiadam, mieszczę się między tymi poduchami już tylko ja! Hmm, może Lili też się wciśnie :)))

wtorek, 12 października 2010

Zabawa na całego

Ostatnio dekoracje i wszelkie tego typu wydatki zeszły na dalszy plan, jest i bez nich dość barwnie i kolorowo a otóż i sprawcy barwnego rozgardiaszu:

Egzemplarz numer 1 z pewnością wszystkim znany, świetny pan Łoś ze Szwecji, przybrany szalem z grzechotek, którymi Lili bawiła się może ze dwa razy. Pana Łosia póki co ujeżdżam ja sama we własnej osobie, coby Potomkę przekonać, że zabawa to przednia :))))))

Egzemplarz numer 2 to wózek pchacz, przy którym Lili nabiera odwagi do dreptania na dwóch nóżkach i pomyka przy nim niczym torpeda. Zające w nim siedzą, bom je tam umieściła, samej użytkowniczce są one zupełnie obojętne a wręcz z pewnym wyrazem zniechęcenia wyciągnęła je kiedyś z wózka. A co tak będą na gapę jeździły???


I wreszcie postanowiłam regał zamienić miejscem z szafą, a z tej to przyczyny, że jednak większość czasu spędzamy w pokoju dziennym, a przenoszenie zabawek z jednego pomieszczenia do drugiego nie miało sensu. Rozdzieliłam więc zabawki owe na dwie grupy i część z nich wydobywana jest przez Potomkę ze skrzyni umieszczonej pod łóżeczkiem, a pozostałe w koszach i innych pojemnikach spoczywają na dolnych półkach regału i są systematycznie przeze mnie tam układane.


Górne półki puste, bo Lili i tak tam nie sięga.

niedziela, 19 września 2010

Park rekreacji ruchowej

Dzisiaj wyjątkowo zupełnie zbaczam z tematyki bloga, a to za sprawą mojego wczorajszego odkrycia, dokonanego podczas spaceru po rezerwacie pobliskim. Bardzo mnie cieszy, że z czyjejś inicjatywy powstają takie miejsca.
Siłownia zewnętrzna, usytuowana w Rezerwacie Żurawiniec powstała z myślą o seniorach (50+) ale mogą z niego korzystać wszyscy dorośli oraz dzieci od lat 10. Wszyscy z wyjątkiem tych powyżej 120kg.
Wszystkie urządzenia są pięknie opisane, nawet obrazkowo ukazane części ciała, które dzięki ćwiczeniom na nich wykonywanym, mają ulegać metamorfozom. Opis ćwiczonych partii ciała ściągnęłam oczywiście z rzeczonych obrazków.

Biegacz
Delikatny dla stawów trening mięśni całych nóg i bioder, poprawia ponadto zmysł równowagi.

Drabinka uniwersalna

Efektywne wzmacnianie ramion i łokci, rozciąganie.

Twister
Wspomaga aktywność stawów biodrowych oraz kręgosłupa lędźwiowego. Ćwiczy zmysł równowagi oraz wpływa na mięśnie brzucha.

Orbitrek
Delikatny dla stawów trening mięśni nóg i bioder. Dodatkowo trening mięśni pasa barkowego i ramion. Wpływa pozytywnie na spalanie tkanki tłuszczowej.

Wioślarz
Wzmocnienie pasa ramion, górnej części pleców oraz mięśni ramion i nóg.

Prasa nożna
Wzmocnienie wszystkich mięśni nóg.

A dla tych, którzy bardziej lub na równi ze sprawnością fizyczną cenią sobie umysłową, stolik szachowy z miejscami dla gapiów czy tam osób towarzysząco - kibicujących.

sobota, 18 września 2010

Piaskowanie

Dzięki uprzejmości kolegi waga moja z 1934 roku! trafiła do odpowiednich rąk, które to przywróciły jej dawny wygląd, który to nie powinien był nigdy się zmieniać. Ręce te przy pomocy piaskarki usunęły nieszczęsną białą akrylową farbę i przy okazji inne niedoskonałości, i niestety również wygrawerowaną datę produkcji. Szczęściem zerknęłam na nią nim poszła do czyszczenia i może się moja pamięć o kilka lat pomyliła ale chyba nie o więcej.

piątek, 10 września 2010

Tort


Żaden ze mnie mistrz cukiernictwa ale udało mi się złożyć omdlewająco słodki tort kokosowy. Potrzebne do tego mnóstwo białej czekolady, kremowa śmietana, troszkę mleka i kokosowe wiórki. I oczywiście biszkoptowy spód. Był pyszny!

czwartek, 9 września 2010

Gadżety kuchenne




Nabyłam już jakiś czas temu takie oto coś, a do zakupu tejże rzeczy skłoniły mnie dwie kwestie: po pierwsze - metalowe zawijaso - zakrętasy pięknie pasują do zegara wiszącego nieopodal; po drugie pozycja książki kucharskiej na takim stojaku ułatwia korzystanie z niej w trakcie gotowania... Przedmiot ten jednakże nie jest bez wad, kuleczki - obciążniki mogłyby być cięższe, lepiej utrzymywałyby karty książek...

Udoskonalenia



W łazience, we wnęce, w której niegdyś znajdowała się drewniana, rustykalna szafka, teraz stoi ogromna, niemal pod sam sufit sięgająca biała szafa. Mieści wszystkie ręczniki, pościele i obrusy, miski i ściery, a przede wszystkim chemiczne artykuły, które są już umieszczone poza zasięgiem Lili.

piątek, 27 sierpnia 2010

Prace domowe


O tej desce do prasowania marzyłam już od dawna, a jednak jej cena wydawała mi się nieco wygórowana i skutecznie przesuwała zakup w czasie. Okazuje się jednak, że czasem trzeba się wreszcie zdecydować, bo nie wszystko trwa wiecznie. IKEA wycofuje zaprezentowany przeze mnie obiekt, cena obniżona i choć nadal wydaje mi się drogie to cacko, nie miałam wyjścia - musiałam kupić. Zdjęcia strzelam wyjątkowo w świetle sztucznym, bo mogę nie mieć zbyt wiele czasu w ciągu dnia. Jutro nadejdzie, mam nadzieję, dzień, w którym jedna z moich planowanych inwestycji zostanie zrealizowana...


I teraz pozostaje mi tylko pokochać prasowanie...

wtorek, 27 lipca 2010

Lawendowy olbrzym


O takim ogromnym, ogromniaście wielkim pęku lawendy nie śmiałabym marzyć, wyobrażać go sobie nawet nie umiałabym... A tu zupełnie, niebywale zaskoczona zostałam i wręcz tchu mi niemal zabrakło, gdy zobaczyłam kolegę z tym naręczem ściętym wprost z ogródka , zmierzającego w moim kierunku!!! To się nazywa dbanie o dobrą atmosferę pracy :)))))))))))



poniedziałek, 26 lipca 2010

Zapachniało w szafie


Potomka zaczęła się przemieszczać, pędzi przez mieszkanie raczkując niczym burza, więc zmiany nastąpić musiały nieuchronnie. Zniknęły białe stoliki-kwietniki, zniknęło łóżko, którego pozbyłam się mając na uwadze naszą mającą niechybnie nastąpić przeprowadzkę na kanapę, już wkrótce zniknie też biurko. Jakieś tam krzesło rozpadło się, jakieś tam zabrała moja mama... Nie w głowie mi zmiany dekoracyjne, ale marzą mi się pewne większe inwestycje, na które zbieram grosik do grosika. Natomiast nic nie stało na przeszkodzie, aby przy okazji regularnych już u nas zakupów w Biedronce, nie skusić się na kilka zapachów gotowych do zawieszenia w szafie, zwłaszcza, że kosztują naprawdę niewiele. Osobiście polecam saszetkę o zapachu czarnej porzeczki, może nie przypomina on zapachu tego akurat owocu ale jest naprawdę przyjemny. Zapachy pozostałe, jakie wybrałam (dzikie kwiaty i zielona herbata) mnie samej podobają się już mniej, zwłaszcza ten ostatni.
No to uciekam gonić za krzyczącym tornadem, krzyk to też nowa umiejętność ;)))

czwartek, 3 czerwca 2010

Krzesełko


W kąciku kuchennym nastała drobna zmiana. Po długich przemyśleniach, rozważaniu wszelkich za i przeciw zdecydowaliśmy się na zakup drewnianego krzesełka dla Lili. I znów niezastąpiona okazała się IKEA. Polski rynek artykułów dziecięcych zalany jest wprost plastikowymi krzesełkami, które zajmują niewiarygodnie wręcz dużo miejsca, są drogie a przede wszystkim zupełnie mi się nie podobają. Brałam pod uwagę krzesełka typu Trip Trap czy DanChair, które to można modyfikować wraz z rosnącym brzdącem ale te są z kolei baaardzo drogie, a mi nie zależało na krzesełku na kilkanaście lat, wręcz przeciwnie.
Aż tu niezwykłe zrządzenie losu. Pan Gustaw goszcząc u siebie Lili umożliwił jej skorzystanie ze swojego krzesełka, w którym sam zasiada już jakiś czas. Lili, jak się okazało, była bardzo zadowolona z miejsca, jakie przyszło jej zająć i problem wyboru krzesełka rozwiązał się sam.
To niesamowita chwila, kiedy dziecię zaczyna wspólnie z rodzicami zasiadać do stołu, nawet, jeżeli w czasie konsumpcji posiłku przez tych ostatnich, ono tylko się przygląda i rozrzuca dookoła kolorowe papierki oraz drewniane przybory kuchenne :D

piątek, 21 maja 2010

Drobiazgi dwa


Za niewielki pieniążek można czasem sprawić sobie radość. Do kupienia w Biedronkach, kilka wzorów, zastanawiam się tylko dlaczego miast dziewczynki-anioła, nie wzięłam sobie ważki do zestawu z motylem? Owadzie zdobniki przypominają mi papierowe wycinanki a ta dziewczynka na chwilę obecną budzi we mnie mieszane uczucia. Znaczy się, nie jestem do końca przekonana czy mi się ona na pewno podoba, i czy będzie pasowała do całkowitej koncepcji wystroju balkonu, kiedy już ją będę miała. Bo na razie nie mam i nie wydaje mi się, żeby się miała jakakolwiek pojawić w najbliższym czasie.

czwartek, 20 maja 2010

Zakupowe przemyślenia i trochę flory


Tak już mam, że oceniam czasem dokonanie pewnych zakupów z perspektywy czasu... Czasem jestem przeszczęśliwa i niezmiernie zadowolona, że mimo jakichś tam braków finansowych wysupłałam odpowiednią sumkę na coś mniej lub bardziej kosztownego. Tak było między innymi z białymi stoliczkami design by IKEA, które są idealnym miejscem a właściwie jedynym, do eksponowania kwiecia różnistego, dekoracji wszelkiej maści i tym podobnych. Czasem sobie myślę, że może nie warto było się spieszyć i z decyzją tyczącą się zakupu wstrzymać się, przemyśleć gruntowniej koncepcję i zamysł i wreszcie kupić coś droższego może ale nieco bardziej wyszukanego? Mam tu na myśli głównie fotel nasz w uroczą kratkę Vichy również szwedzkiego pochodzenia, który jest w jakimś sensie piękny i uroczy, a jednak teraz chciałabym wejść w posiadanie zupełnie innego egzemplarza. I cóż kiedy nie mogę sobie tak po prostu wyrzucać jednych i kupować następnych foteli... Zdarzało się i tak, że decyzja była przemyślana w stopniu najwyższym, a mimo wszystko, kiedy już rzecz znajdowała swe miejsce w mieszkaniu, okazywało się, że to zupełnie nie to, że nie tak miało to wyglądać, w wyobrażeniach moich całkowicie odmiennie nabytek miał się prezentować, nie wpasował się zwyczajnie. Tu również za przykład muszę podać ikeowskie arcydzieło, a mianowicie łóżko nasze metalowe, którego najzwyczajniej w świecie nie umiem zaaranżować i nie mam pojęcia, co by można zrobić, żeby efekt odpowiedni uzyskać. I już nie będę musiała się długo zastanawiać nad tym, bo za czas jakiś sypialnia przestanie być sypialnią a stanie się pokojem dziecięcym, a co za tym idzie, łóżko to pójdzie na handel. My zaś skazani na kanapę, w pokoju dziennym będziemy sypiać.


Wydobyłam ze stosu nazbieranych przez pięć lat bibelotów trochę już zapomnianą osłonkę, by ofiarowaną mi z okazji urodzin/imienin azalię śliczną w niej umieścić. Czy nie piękne są kwiaty jej? Niczym miniaturowe lilie...

niedziela, 16 maja 2010

Urodzinowy kwiatek



Taki mi się w tym roku dostał...

niedziela, 9 maja 2010

No i się zaczyna, czyli znowu maj

Zerwałam, bom łakoma na takie pachnące kąski, ale sądzę, że bukiet padnie jak stoi i niestety nie rozwinie się. Nie zdąży. Lilaki w domu tak krótko wytrzymują...

Okna wystrój


Doczekaliśmy w końcu firanki jako takiej, coby od wzroku mieszkańców sąsiedniego bloku trochu się osłonić. Niestety jedną taką upolowałam, teraz drugiej szukać będę, może się jeszcze przytrafi podobna, żeby na drzwi balkonowe zawiesić. Głupio tak wyglądają w chwili obecnej, okno w koronki jakby przystrojone, a te biedne drzwi nagie całkiem...

wtorek, 20 kwietnia 2010

Zakład


Bardzo lubię zakładać się z chłopiskiem moim o różne drobiazgi, bo wygrywam kwiaty, kwiatki i kwieciska wtedy, a nawet jeżeli przegram czasem, to zazwyczaj piwko, którego i tak nie mogłabym wypić ;)))

piątek, 2 kwietnia 2010

Wielkanoc


Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę spokoju i chwili wytchnienia w tym świątecznym czasie...

wtorek, 30 marca 2010

Jeszcze bielszy odcień bieli

Kanapa dostała nowe, bieluśkie ubranie, które to zakupiłam przezornie, kiedy IKEA wycofywała ze sprzedaży dwousobowe sofy rozkładane. Teraz to dopiero będę miała roboty z praniem :)))))))))) Jeszcze pogniecione, bo prosto z pudełka...



A jeszcze sobie bieli dołożyłam Stephanotisem o niesamowicie intensywnie pachnących kwiatach.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails