czwartek, 30 kwietnia 2009

Wyjątkowo wcześnie


w tym roku bez można do domu znosić... pachnie cudnie. I bardzo lubię robić z niego bukieciki w tej konewce...

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Zmiany


Nie tylko na balkonie, bo właściwie w całym mieszkaniu, zachodzą niewielkie acz systematyczne zmiany mające na celu uczynienie go bardziej praktycznym i gotowym na przyjęcie nowego mieszkańca. Niektórych rzeczy musimy się pozbyć, bo zbędne, niewygodne lub niebezpieczne, innym, z którymi trudniej mi się rozstać, znaleźć nowe miejsce... Tak więc z balkonu zniknęły krzesła i stolik z zawijasozakrętasami, a zamiast nich pojawiła się ławeczka moja ulubiona. Teraz czas poświęcony lekturze na balkonie jest wydłużony, bo w tych poduchach łatwiej mi się rozsiąść niż na tamtych fikuśnych krzesłach. Ponieważ mąż mój stanowczo odmówił kolejnej podróży ze starymi żeliwnymi nogami na trasie Poznań - mój dom rodzinny (były już przewożone chyba ze cztery razy), maszynonogi muszą zostać, ale w mieszkaniu nie ma dla nich miejsca, więc przetaszczyłam je na balkon, zrobię sobie z nich stoliczek albo kwietnik. Przemeblowanie to nie jedyne zmiany na balkonie, niestety większość moich zeszłorocznych krzaczorów zimy nie przetrwała (nie mam ja ręki do ogrodnictwa, nie mam za grosz), przemarzły wszystkie róże, bluszcze i co tam jeszcze miałam, ostała się ino tuja z jałowcem w beczce. Trzeba pomyśleć nad kwieciem nowym w tym roku, może tym razem lepiej mi pójdzie. Na razie pokazuję tę część, która się do pokazania w ogóle nadaje.



niedziela, 19 kwietnia 2009

Pływające tulipany

Chłop mój musi być ze mną szczęśliwy. Podejrzenie swoje wysuwam na podstawie faktu, iż nieustannie obdarowuje mnie różnym wiosennym kwieciem, a najczęściej tulipanami... Podejrzewam również, że intencje jego mogą być związane z chęcią obejrzenia zdjęć tychże podarowanych tulipanów na moim blogu... :)))))))))))))))))


Nie wiem zupełnie czemu, ale kiedy tak sobie patrzę na to drugie zdjęcie, myślę o truskawkach ze śmietaną...

I spokojna moja rozczochrana odbija się w szkle, trudno...

piątek, 10 kwietnia 2009

Przedświątecznie


W tym roku, ze względu na ogólne osłabienie organizmu mojego, odpuściłam sobie przedświąteczne przygotowania, nic nie jest posprzątane, nic nie pozamiatane i nic nie jest umyte. Niewielkie porządki, jakie próbowałam poczynić, powodowały ogólny zamęt w innych częściach mieszkania, którego to zamętu nie miałam już sił ogarniać i tak zostało. Kiedy nastawał porządek w jednym miejscu, to brakowało go gdzie indziej. Dziś jednak postanowiłam ściągnąć z najwyższej szafy zakurzony wieniec wielojajeczny, żeby choć troszkę poczuć klimat świąt można było.
Uroczyście oznajmiam, że w drodze uczciwego losowania zwycięzcą naszej zabawy została Truskawka, która to otrzyma ode mnie kwiecisty uchwyt na papier toaletowy. Bardzo proszę wymienioną o podanie adresu, na który tenże uchwyt miałby być wysłany (kopciuszek1605@gazeta.pl)
Sama zaś postanowiłam spróbować szczęścia w zabawie Alicji. Spójrzcie jakie śliczności ona potrafi wyczarować: Retro Charm Garden .

A wszystkim odwiedzającym życzę spokoju i odpoczynku.

sobota, 4 kwietnia 2009

Haftowany prezent



Ten śliczny haftowany obrus dostałam od mojej mamy. Był zbyt mały na jej ogromny stół, a na mój niewielki jest zupełnie akuratny. Tym sposobem powiększyła się moja kolekcja obrusowo serwetkowa o kolejny egzemplarz, w szufladach już mi się przestają mieścić, a nie wydaje mi się, żebym miała ich jakąś wyjątkowo ogromną ilość. Hmm, muszę sobie jakieś nowe miejsce na te wszystkie szmatki zorganizować...
I przegapiłam pierwsze urodziny bloga... W czwartek były...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails