środa, 30 września 2009

Kasztany...

"Kochany, kochanyLecą z drzewa jak dawniej kasztanyWprost pod stopy par roześmianychJak rudy lecą grad"

Strata samochodu (w wyniku niegroźnej kolizji) sprawiła, iż, aby dostać się w określone miejsca, skuteczniej i efektywniej wykorzystujemy środki miejskiej lokomocji oraz własne nogi. Zakupy robimy w pobliskich sklepach i drogą internetową, i żyjemy jakoś tak mniej wygodnie ale chyba bardziej ekologicznie. I tak wczoraj właśnie, wracając od lekarza, spacerkiem szukając przystanku autobusowego, z którego pan kierowca zabrałby nas do domu, przejść musieliśmy przepiękną aleją drzew kasztanowych. Po deszczu kasztany po prostu lśniły i ja, jak taka sroka, najchętniej na czworaka, bo z brzuchem ciężko się schylać, zebrałabym je wszystkie. Opanować się jednak musiałam, bo jednak, choć ruch uliczny był tam niewielki, jakiś przypadkowy przechodzień mógłby się trafić i pomyśleć, że mój M wyprowadza żonę na spacerek. Więc nawpychałam w kieszeń płaszcza dwie garście z żalem zostawiając całą resztę. Ale mnie korci, żeby zrobić kasztanowego ludka... :D

11 komentarzy:

decomarta pisze...

hahahha, no wiesz? Wyprowadzać na spacer? :)
Ja robię ludki, mam wymówkę w postaci trzylatka. Ty też już jesteś mamą, więc śmiało :)
Ja mam całą reklamówkę kasztanów, bo mój syn aktualnie eksploatuje swoją kuchnię gotując zupy kasztanowe i piekąc kasztanowe ciasto 0_o

Pozdrawiam!

babibu pisze...

zrób:D

kopciuszek pisze...

To z Twojego syna będzie istna kura domowa ;D

asiorek pisze...

:)))) ja też wczoraj robiąłm ludziki:P i z kasztanów i z żołędzi i szyszek:P
Kopciuszku, masz u mnie wyróżnienie juz od jakiegoś czasu:)
Chodz po nie szybciusio:P
pozdrawiam

decomarta pisze...

A niech będzie i kura domowa :) Ma także niespotykany pociąg do cyferek, może będzie matematyk-kucharz? Mnie to nie przeszkadza ;)

Magdalena pisze...

Ha ha decomarta ,boskiego masz syna, nie ma co!!! A na Twoim blogu kopciuszku ostatnio sprawdzałam odstępy między postami,bo już myślałam ,że Potomka się pojawiła!!!A tu zamiast Potomki kasztany.No i może pojaią się ludziki kasztanowe hahahah

ta Magda pisze...

:) no to czekamy na tego ludka (kasztanowy zawrót głowy)

anne pisze...

w ubiegłym roku robiłam kasztanowe ludki z moim chrześniakiem i przyznam się szczerze nie wiem kto miał większą frajdę :)))

Anonimowy pisze...

Witaj Kopciuszku!!!!!!!
Z przyjemnością i zauroczeniem przeczytałam dziś cały Twój blog i wiem na pewno że będę zaglądać do Ciebie często.Zachwyciłaś mnie pięknymi inspiracjami swojego mieszkanka jestem pod jego wielkim urokiem.Zasyłam pozdrowienia życząc jednocześnie szczęśliwego rozwiązania agnieszka
ps.możesz zdradzić gdzie kupić latarenkę w kształcie domku która gości na Twoim kuchennym parapecie :o)baaaaardzo mnie urzekła

folkmyself pisze...

Też myślę ze ludka trzeba zrobić.
Zainspirowana twoim postem napisałam parę słow u siebie.
Zapraszam
http://www.folkmyself.blogspot.com/

Keri pisze...

Dziewczyny uwazajcie na kasztany, moja znajoma miała ich trochę w pudle i kiedy otworzyła pudło za jakiś czas z kasztanów powyłaziły glizdy, nawet dzisiaj mi o tym mówiła.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails