poniedziałek, 20 lipca 2009

Tematyczne zróżnicowanie


Bo po pierwsze: uwielbiam papierówki, ale tylko te jeszcze twarde sztuki, dojrzałe jabłuszka są już jakieś takie mdłe w smaku... Zjadam właśnie bez opamiętania... Ich smak przypomina mi okres wakacyjny spędzany u babci na wsi, kiedy to buszowałam po sadzie i nie zważając na pokrzywy po pas, zjadałam owoc za owocem, wytarty tylko w rękaw lub nogawkę...

Po drugie: zakochałam się w rafii. Kupiłam jakiś czas temu całe zawiniątko tego cudu i od tamtej pory niemal wszystko nią dekoruję, kwiaty, świeczki i buteleczki z kosmetykami. Wtedy nawet te najzwyklejsze opakowania wyglądają jakoś tak ładniej.

Po trzecie: po kilku miesiącach zmęczenia i ospałości przyszedł wreszcie czas ożywienia i energii, to się podobno nazywa syndrom wicia gniazda :) Wykorzystując tę moją potrzebę działania, przestawiania i urządzania, skończyłam szycie serii łazienkowej. Ostatecznie ostał mi się jeden uchwyt na papier toaletowy i dwa woreczki ozdobione koronką bawełnianą. Reszta poszła w świat...

I w końcu po czwarte: znalazłam dziś w drogerii takie malutkie saszetki zapachowe do torebki. Pachną wyjątkowo delikatnie, nic więcej powiedzieć o nich na razie nie mogę, kilka dni ponoszę w torebce i się oceni...

16 komentarzy:

anne pisze...

kupiłam dziś pierwsze papierówki, jejku jakie one dobre, kwaśne, ale masz racje kojarzące się z dzieciństwem :)))
rafia jest świetnym dodatkiem do wszystkiego :)) także lubię najbardziej tę w naturalnym kolorze i także wiążę wszystko co i gdzie popadnie :))
seria łazienkowa - przepiękna :)))
fajnie, że coraz lepiej się czujesz, ze mas siłę, werwę i ochotę na przemeblowywanie, przestawiania, wariacje z dodatkami :))
pozdrawiam serdecznie :)))

anne pisze...

ups... troszkę literówek się wdarło :(((
powinno być: "...że, masz siłę..."
pozdrawiam :)))

Elle pisze...

Też lubię rafię :)
Też lubię papierówki :)
Też sobie kupiłam taką zapachową saszetkę do torebki :)

a poza tym to śliczny komplecik do łazienki wykonałaś :) i sama łazienka też piękna i elegancka :)
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

W temacie pachnacych saszetek - ja je nabylam hurtowo w zeszlym tygodniu, bo .... zachwycilam sie zapachem. Do tego kupilam jeszcze takie do powieszenia w szafie. I ... wielkie nic :-( Nie pachna wcale...tzn. spodziewalam sie boskiego zapachu w momencie otwarcia torebki badz szafy a tu kompletnie nic :-( Jestem rozczarowana ;-( /Agnieszka

Lavande pisze...

ooo, a już miałam pisać, że będę śledzić efekt końcowy pachnącej saszetki, a tu Agnieszka pisze, że wielkie nic....szkoda...

Anonimowy pisze...

To niestety smutna prawda: saszetki w torebce nie pachną :( Ja też kupiłam jakiś czas temu, noszę, noszę i nic. Może trzeba włożyć do torebki taki hurtowy zapas, jaki kupiła Agnieszka z posta powyżej ;) Pozdrawiam, mama Agutka :)

kopciuszek pisze...

To mnie zasmuciłyście troszkę tymi saszetkami, a może nochal trzeba zanurzyć w tej torebce? Ja kiedyś miałam saszetkę tej firmy ale zamiast w szafie powiesiłam na niej. I musiało pachnieć, bo kiedy pojawiły się mdłości zrywałam i czyściłam szafę i wciąż czułam ten jej zapach i wciąż niedobrze mi było...

Mili pisze...

Twój komplet łazienkowy uroczy, tkanina ta zachwycam się od dawna już. Śliczna.

Saszetki też nabyłam hurtowo, ale tez się przyłączam , do rozczarowanych. Mi pachniała tylko 2 dni i potem zapach zginął

joanna pisze...

Super, ze dobrze się czujesz :))
I apetyt na jabłka, i apetyt na meblowanie, szycie...
Znajomy materiał ;))
Pozdrawiam serdecznie :))

Anonimowy pisze...

Ja na te do torebki się nie zdecydowałam - za duża i za wiele rzeczy tam, żeby zadziałało ;) ale te do szaf kupuję już kolejny raz i jestem bardzo zadowolona - niektóre mają intensywny zapach i troszkę czasu musi upłynąć zanim zelżeje na tyle, żeby nie kłuł w nos przy otwieraniu szafy, ale pozostałe są w sam raz. Jedyne zastrzeżenie mam do przylepca - owszem trzyma mocno, ale jak przychodzi czas wymiany torebki to się nieźle trzeba namęczyć, żeby zdrapać resztki gumy z klejem :/ Co do trwałości to chyba zależy od częstotliwości otwierania danej szafki i jej wielkości - w wysokiej szafce na buty zapach szybciej mi wywietrzał a w takiej małej z rzadko używanymi szpargałami trzyma do dziś :)

szewczykana pisze...

ja mam saszetki w nieco większych rozmiarach do szafy, a takich torebkowych to nie widziałam jeszcze:) te do szafy (szt. 2) powiesiłam w garderobie - pachnie jak tylko otworzę drzwi. moje są chyba jakiegoś innego producenta (inne opakowanie), kupowałam w SuperPharmie. a co do rafi to nawet prosta butelka przyozdobiona wygląda jakoś tak szlachetniej

anne pisze...

w świątecznym, bożonarodzeniowym Bluszczu była saszetka do torebki z Pachnącej Szafy - zapach pomarańczy i goździków i z tego co pamiętam bardzo długo się nim cieszyłam... ale to była limitowana wersja tylko jako dodatek do gazety... oj, szkoda, że zapach jest nietrwały... z tego co pamiętam kiedyś Keri kupiła wodę do żelazka i też chyba narzekała, że zapach jest ulotny...
pozdrawiam serdecznie :))

kopciuszek pisze...

No właśnie ten świąteczny zapach tak mnie denerwował w najtrudniejszym okresie ciąży :))))))))))))))))

anne pisze...

:)))))))
a ja za nim tęsknię

truskawka pisze...

komplet łazienkowy jets cuedny (ach ten materiał ;) ) ciesze sie ze mam jego jedna czesc w domku :):):)

agni pisze...

dziewczyno, kiedy doczekamy Twojego konta na pakamerze lub przynajmniej na allegro? :>

rafia rzeczywiście dodaje uroku nawet najbardziej banalnym przedmiotom

a torebkę "pachnącej szafy" też niedawno sobie kupiłam - o moim ukochanym zapachu zielonej herbaty - co prawda w samochodzie nie sprawdzała się jakoś wyjątkowo dobrze, ale i tak warto było te parę złotych wydać, żeby móc w podróży przyłożyć sobie pod nos coś tak mile i delikatnie pachnącego... ;)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails