sobota, 7 lutego 2009

Kalanchoe

od mężusia dostałam, bez okazji zupełnie, możliwe i bardzo prawdopodobne, że promocja w sklepie była ;))) Jeszcze pączkami usiany, ale już niedługo rozkwitnie malinowo...

Poniżej worek jeden uszyty przeze mnie własnoręcznie. Właściwie, uszyłam dwie sztuki, ale jedna do poprawek przeznaczona. Nie wiem jednak, kiedy do czynienia tych poprawek przystąpię, chyba odpoczynku potrzebuję, od trzech dni głowa mnie troszku boli, a ja nie wiem, jak sobie pomóc proszków nie zażywając. Dziś pogoda piękna, spacerek???


W rzeczywistości tkanina wpada w taki delikatny turkus, nie mogę jednak uchwycić tej barwy...

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ajjjj tam zaraz promocja:))) To tak z miłości-zapewne.
sylwia15a

katje pisze...

No piękna będzie zapewne... Fajnie wygląda w tej kuchennej osłonce.
Pozdrawiam
Kasia

AGUTEK pisze...

Kopciuszku, jakże możesz Męża podejrzewać o taki czyn? ;) Na pewno bardzo Cię kocha - dlatego kupił. ;)

Ach, gdyby tak mój kwiaty do domu znosił...

decomarta pisze...

Jej, piękna tkanina. Wpisuje się w moją obsesję "cathkidstonową" :)

Ewa pisze...

Taki mąż dobry a ty Kopciuszku taka podejrzliwa ;-)
Piękny woreczek.
Pozdrawiam
Ewa

Kamila pisze...

Kopciuszku prześlij proszę jeszcze raz nic nie dostałam na pocztę a ciekawa jestem:).kamila z zakamarka

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails