niedziela, 23 listopada 2008

Małe dekoracje

Środki pieniężne mocno ograniczone, ponieważ są rzeczy ważne i ważniejsze, a potrzeba choćby najmniejszych zmian nadal silna. Postanowiłam więc skorzystać z pomysłu skandynawskich blogowiczek i używając dostępnych moich skromnych zasobów, zaaranżowałam sobie doniczki na świeczniki, proste i całkiem niebrzydkie. Na chwilę obecną nie posiadam ceramicznych, nic to jednak przecież, bo białe też są niczego sobie.


Ponieważ róże moje piękne już zwiędły a chryzantemy ciągle żywe, wrzuciłam je do tacy wypełnionej wodą i przedłużyłam chwile radosnego upajania się widokiem kwiatów (wiem wiem, to już było, ale sposób na wykorzystanie resztek bukietów godny powtórzenia). Świeczek pływających nie mam ale te nawet sobie dzielnie radziły w wilgotnych warunkach, w jakich przyszło im spełniać swe zadanie.

piątek, 14 listopada 2008

Jesień


Chłopa musiałam zatrudnić do zrobienia tego zdjęcia, siedzi w domu chory na nogę, a ja wychodzę przed wschodem i wracam po zachodzie słońca, więc światło dzienne w moim mieszkaniu w weekendy raptem spotykam... Taka to pora roku... Wraca człowiek styrany do chałupy i miałby ochotę coś w niej zrobić jeszcze ale jak ciemność za oknem widzę, to sobie myślę, że po nocach nie będę się szarpać... Choćby ta noc o 17.00 była. Rozkładam się na kanapie, książkę przed nos i czekam aż noc trochę późniejsza będzie, żeby zmienić kanapę na małżeńskie łoże a koc na kołdrę i zapaść w sen...
O różach dzisiaj nic, kupiłam sobie, bo mnie ochota naszła :)))

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails