czwartek, 4 września 2008

Wrzosowisko

w miniaturze, na przywitanie jesiennych chłodów. Już nie mogę doczekać się grzybobrania, które to zawsze kończy się mniej przyjemnym czyszczeniem swoich znalezisk, ale można sobie tę niepewną przyjemność umilić dzieląc ją z przyjaciółmi na ganku ich domku, popijając wzmocnione herbaty i wdychając jesienne już, orzeźwiające powietrze. A potem chłopa zatrudnić do nawlekania grzybków na nici, żeby choć trochę ręki przyłożył do przyszłych naleśników z kapustą i grzybami. I na koniec można się cieszyć upajającym zapachem suszących się leśnych stworów, wypełniającym całą kuchnię (w moim przypadku pół mieszkania).

21 komentarzy:

Królewna pisze...

Wrzosy się pięknie prezentują... Znalazłaś keidyś może jakieś wrzosowisku tu, w okolicy? Bo jedyne dzikie wrzosowisko znalazłam keidyś w okolicach poligonu w Drawsku Pomorskim, a to kawałeczek drogi stąd...

kopciuszek pisze...

Nie bo ja na grzybach byłam w zeszłym roku poza wielkopolską a to moje chłopisko leniwe jest i na spacery po lasach nie chadza :)

decomarta pisze...

Piękne wrzosy, Kopciuszku :D
Ja jutro jadę na grzyby. Dla mnie właśnie najprzyjemniejsze jest czyszczenie i nawlekanie. Łączy się z tym wiele wspomnień z dzieciństwa. Ale herbatki wzmocnione uwielbiamy :D
Pozdrawiam jesiennie!

Charlotte pisze...

Wiedziałam, że wszędzie będą pojawiać się wrzosy. Postaram sie oprzeć :D ;)
Ale grzybki to i owszem, owszem...

monika pisze...

W przeciwieństwie do lawendy wrzos uwielbiam! I świeży i suszony - no i piękna aranżacja u Ciebie :)

rudlis pisze...

Piękne rzeczy prezentujesz na blogu:)

memulka pisze...

faktycznie wszędzie pojawiają się wrzosy :-) a Twoja kompozycja jest urocza !Ja posadziłam wrzosy w ogrodzie.

(A słyszałyście o przesądzie, że wrzosy wprowadzają do domu nieszczęście ?)

kopciuszek pisze...

słyszałam, wrzosy i chryzantemy... Ale ja jestem szczęśliwa a przykre zdarzenia, które miały miejsce w tym roku, na pewno nie od wrzosów były mi dane :(

anne pisze...

Kopciuszku, ale fajne wrzosowisko Ci wyszło :)))

... ze mną można póść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko... (Stachura)

też słyszałam ten przesąd (nawet napisałam o tym u Keri), ale ja już chyba nie wierzę w przesądy, a wrzosy w moim domku są tego przykładem...
pozdrawiam :))

evelvas pisze...

Bardzo ładne mieszkanie, bardzo fajny, inspirujący blog, bardzo kreatywna autorka.
Gratuluję.
Pozdrawiam.

Smak Domu

Anonimowy pisze...

codziennie wchodze na twojego bloga i patrze co nowego slychac, bardzo mi sie u ciebie podoba, a czy znasz:http://www.whiteattic.blogspot.com/
mam wrazenie ze ktos cie dubluje...

Anonimowy pisze...

http://www.whiteattic.blogspot.com/
czy znasz ta stronke, mam nwrazenie ze ktos cie dubluje...tez uroczo ale jakby wszystko wziete od ciebie

kopciuszek pisze...

zaraz tam dubluje! to się nazywa czerpanie inspiracji ;) sama też tak korzystam z pomysłów cudzych czasem...

mada pisze...

Tak, tak, dubluje;)...Ostatnio w co drugim blogu też wrzosy...Ściągają, dublują i co tam jeszcze... Bezczelne! Może powinnaś brać od tych wszystkich dublujących honoraria, co, Kopciuszku? A ode mnie to już przede wszystkim;)
Strasznie się zmartwiłam tym anonimowym zarzutam i jutro lece po sklepach przerzucać się na wenge!
To pisałam ja - dublerka:)))

festoon pisze...

Oj Mada,czuj się wyróżniona,bo tylko na ciebie donos poszedł,tak dobrze zgapiasz z Kopciuszka;)

kopciuszek pisze...

Nie denerwuj się Mado, bo jeszcze bąbelkowi zaszkodzi :(

mada pisze...

Eeee...tam... Wcale się nie denerwuję:)) Ale wrzosy wolę w naturze - toteż akurat tego od Ciebie nie zgapię, mimo, że pięknie się prezentują;)

kopciuszek pisze...

Ale o co chodzi z tym zgapianiem wrzosów, lawend czy czego tam. Zgapione to by było, gdybyś kupiła takie same wrzosy, wstawiła w tę samą osłonkę, wstawiła dwa wiaderka jako świeczniki. Wrzosy są teraz w każdej kwiaciarni, trudno wymyślić coś innego, skoro wszędzie te same kwiaty. Przecież nie będziemy teraz na wyścigi, kto pierwszy kupi i sfoci od tego wszyscy inni zgapiają, prawda? Każdy ze swoim wrzosem robi inne aranżacje i już. Były już w wazie, w beczce, w koszu... Każda jest inna i urocza...

mada pisze...

Kopciuszku, żartowałam z tymi wrzosami przecież, bo akurat wrzosy mi się nasunęły;) Tym bardziej nie rozumiem komentarzy typu "uprzejmie donoszę" w stylu jednego z tych powyżej... Nasze mieszkania mają kilka punktów zbieżnych, bo lubimy te same klimaty, zdaje się... zresztą nie tylko my obie...Taki styl jest mi bliski, fajnie się w moim domku czujemy i tyle:) Gdybym postawiła identyczne meble w tych samych miejscach, co u Ciebie i skopiowała dokładnie wszystko, co zobaczyłam u Ciebie - wtedy zrozumiałabym zarzut "dublowania", ot co!
Zastanawia mnie, dlaczego ta osoba nie odezwała się na moim blogu...
Pozdrawiam,
Magda.

gadmadzia pisze...

A czy możecie mi powiedzieć, czy wasze wrzosy wyrzymują w domu dłużej niż sezon?Pani w sklepie ogrodniczym poinformowała mnie, że w mieszkaniu jest dla nich za sucho, więc wystawiłam je na balkon i niestety... nie przeżyły lata ;( Chyba je słońce spaliło. Boję się więc drugi raz zainwestować... A tak kocham wrzosy!

kopciuszek pisze...

wrzosy w donicach tylko na sezon niestety. Żeby przeżyły dłużej, trzeba je do ziemi od razu sadzić. Ostatecznie i tak dłużej stoją niż cięte kwiaty, a można je zasuszyć i cieszyć się nimi dłużej

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails