wtorek, 23 września 2008

Pranie


Zaglądam sobie do mieszkań ludzi, których nawet nie znam, podczytuję sobie najróżniejsze historie z nimi związane, a jak mi się coś spodoba to zaraz uskuteczniam allegrowy shopping. Próbuję z tym walczyć ale sił bądź szczerych chęci nie starcza i zazwyczaj takie wędrówki z bloga na bloga kończą się nowym nabytkiem. Z tego właśnie powodu stałam się posiadaczką starej tary do prania... Kosztowała niewiele ale tak patrzę sobie na nią i zastanawiam, po co mi ona??? A no po to, żeby sobie na nią zerknąć czasem i docenić takie cudo techniki, jakim jest pralka automatyczna :)))
Nic z nią robić nie będę, zostawiam w stanie oryginalnym, podoba mi się taka właśnie.

8 komentarzy:

www.bombolada.blox.pl pisze...

Ale jak cieszy oko ta tara!!! Nie ma co myśleć po co? Nie wszystko musi mieć jakieś przeznaczenia, już i tak wystarczająco czynimy nasze życie funkcjonalnym, użytecznym i praktycznym!!!

festoon pisze...

A stanie w łazience,czy tez wcale nie koniecznie tam?

kopciuszek pisze...

W łazience miejsca na nią brak, postawię sobie ją w przedpokoju, opartą o bieliźniarkę. A bieliźniarka stoi przy drzwiach łazienkowych, więc prawie jakby w łazience rzecz miała miejsce :)

Anonimowy pisze...

Super!! A mnie się marzy "Frania". :))) Oczywiście nie jako ozdoba:))))))))))))
sylwia15a

Ita pisze...

Hahaha przyda się jak prądu brak !

Anonimowy pisze...

Widzialam gdzies u kogos pomysł z tarą- a mianowicie ma posłużyc jako tablica magnetyczna :). Pozdrawiam Beata W.

CONCHITA pisze...

I pomyśleć że jakiś czas temu podczas remontu mieszkania babci taką się wyrzuciło! Teraz trochę mi szkoda, dobrze że przynajmniej żelazko z duszą ocalało. Coś co jeszcze 10 lat temu uważano za nieprzydatny grat teraz przeżywa swój renesans. Zazdroszczę ludziom którzy mają pojemne strychy na który zachowali takie perełki.

Anonimowy pisze...

Mam 28 lat, ale na tarze zdarzalo mi sie prac. Szczerze powiedziawszy ciezka robota.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails