środa, 17 września 2008

Lovebells

Znalazłam dziś w kwiaciarni nową odmianę Kalanchoe. Roślina nie różni się specjalnie od tych, które zwykłam kupować do tej pory, z wyjątkiem kwiatów, które mają odmienny kształt - uroczych dzwoneczków (jak sama nazwa wskazuje). Ponieważ Kalanchoe to rośliny, które zakwitają, kiedy noce trwają przynajmniej 14 godzin i dobrze znoszą zacienienie, spróbuję trzymać ją na bieliźniarce. Gdyby się tu jednak okazało za ciemno, poszukam jej lepszego miejsca.



P.S. Nie zapalałabym tych świec aż tyle, ale o dobre światło coraz trudniej a nie lubię robić zdjęć z lampą błyskową ani przy sztucznym, elektrycznym świetle. A poniżej zbliżenie zrobione przy oknie, bo w przedpokoju się nie dało nic a nic.

11 komentarzy:

Nasza kochana ruderka. pisze...

Czesc.Piekny kwiat!Jeszcze tej odmiany nie mialam przyjemnosci widziec.Oby rosl ci jak najdluzej! P.s. przecudnej urody bielizniarka :-) Marzy mi sie taka.Pozdrawiam.Ania

Anonimowy pisze...

Jeśli kiedyś ktoś Ci ukradnie te dwa piękne świeczniki to to będę Ja-przyznaję się bez bicia hihihihihi!!!!!!!
sylwia15a

decomarta pisze...

Muszę się przyłączyć do achów i ochów. Bieliźniarkę znam i pożądam. A o takim kwiatku nie slyszałam jeszcze. Ślicznie wygląda. I pomysł na przewiązanie wiaderka cynkowego koronką bombowy!
Pozdrawiam!

Kamilcia pisze...

rzeczywiście bardzo ciekawa odmiana :)

joanna.ka pisze...

Kwiatek przepięknościowy :))

Ale jest też premiera świeczników w całej krasie - znakomite dla nich miejsce...

Charlotte pisze...

Kradnę ten kwiatek na moje poddasze! Ot co!
;)

aagaa pisze...

Hmmm...no cudny ten kwiatek.A na Twoje świeczniki to ja tez mam chrapkę.....hihi.....)))))

anne pisze...

piękna odmiana kalanchoe :)) takiej, szczerze mówiąc, jescze nie znałam, muszę w końcu wybrać sie na giełdę kwiatową i pooglądać nowości... a bieliźniarka już dawno mnie urzekła :)))

Anonimowy pisze...

Dzisiaj byłam z mężem w Ikei i kupiliśmy nowy abażur do lampy w przedpokoju.Mój mąż stał na krześle i go montował a ja rechotałam się jak głupia.Nie wiedział z jakiego powodu mi tak wesoło i pukał się w czoło.A Ty kopciuszku wiesz czemu było mi tak do śmiechu?;))))))
sylwia15a

cypros pisze...

Hej... jestem na Twoim blogu po raz pierwszy i... jestem zachwycona! Wnętrzem, pomysłami... Myślę, że tak naprawdę mamy wiele wspólnego:) ja co prawda nie nastawiłam się na tyle bieli (która bardzo mi się podoba), ale rustykalny styl, te wszystkie bibeloty, drobiazgi, pchli targ... mogłabym wymieniać... Nawet mieszkamy niedaleko siebie ( ja pochodzę z Leszna). Jesli miałabyś ochotę napisać, serdecznie zapraszam: cypros@o2.pl

Pozdrawiam cieplutko, Paula

paputka pisze...

Właśnie dostałam od Zbysia kwiatek na Dzień Kobiety i od razu po zachwycie, jaki wywołał (i kwiatek, i Zbyszek) ruszyłam w internet szukać przepięknych i słodkich lovebells, i trafiłam do Ciebie. Znalazłam po stokroć więcej niż informacje botaniczne, bo nastrój, który mnie urzekł. Bardzo, bardzo dziękuję!
A tak 'baj ze łej', wiesz, że angielskie 'lovebells' jest odpowiednikiem naszej polskiej metafory 'klejnoty rodzinne'? Jakiej to dodaje pikanterii, zwłaszcza w tym dniu...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails