poniedziałek, 15 września 2008

Dla rozładowania napięcia - to tylko dowcip (żeby nie było wątpliwości)

Postanowiliśmy dziś z mężem kupić wreszcie kryształowy abażur do naszego mieszkania. Baaaardzo drogi, pół roku zbieraliśmy. Pojechaliśmy więc do sklepu, zakupili i na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu. Po drodze kupiliśmy jeszcze butelkę koniaku, żeby ten nasz nowy nabytek... opić. Zasiedliśmy, wypiliśmy po kieliszku, potem po drugim i wtedy pytam męża, a może byśmy ten abażur od razu powiesili? I on bądź pod wpływem koniaku, bądź też widząc moje szczęście, zgodził się. Ustawiliśmy krzesło, na krzesło taboret mały, mąż wspiął się po tej piramidzie a ja go ubezpieczałam. Dumna i szczęśliwa obserwowałam jak mój orzeł pod sufitem majstruje (a on był nie wiem po co - w luźne bokserki ubrany) sięgam wzrokiem niżej i co widzę? Z tych luźnych bokserek wypadło mu jedno jajeczko... Widok ten rozczulił mnie doszczętnie i ja go tak delikatnie pstryknęłam w to jajeczko. A on jak nie runie z tej naszej budowli ,z naszym nowiuśkim abażurem, który rozbił się na drobne kawałeczki, jak nie podskoczy do mnie z jego szczątkami, już myślałam, że mnie zabije, ale on mówi: "K...a, ale mnie prądem pier...o, aż do jąder doszło!!! Dobrze, że nie na śmierć!" :)))

29 komentarzy:

kopciuszek pisze...

Taki dowcip małżeńsko - wnętrzarski :)

Anonimowy pisze...

Oooooooo matko jedyna kochana-ubaw po pachy normalnie!!! Dzięki Kopciuszku...teraz mogę nucić dzięki Twojej opowieści: "od rana mam dobry humor...."
sylwia15a

Anonimowy pisze...

No ale żyrandola to szkoda:(((((
sylwia15a

kopciuszek pisze...

To tylko dowcip, nie mój mąż i nie mój abażur, na szczęście :)))

aneta pisze...

o rany! a ja naiwna uwierzylam hihi :D
dobry tekst na poczatek tego pochmurnego dnia.
pozdrowki :0

Anonimowy pisze...

UFf.. to mi ulżyło..
Aleś mnie ubawiła od rana!!!
I co mnie cieszy...że jesteś... dziękuję
Podpisano: Wierna poznańska czytelniczka Asia

Anonimowy pisze...

prawie się posikałam ze śmiechu:)))
pozdrawiam serdecznie,beata g.:)

Anonimowy pisze...

Po mistrzowsku rozładowane napięcie. Dziękuję, że jesteś. Pozdrawiam
Danka D.

mada pisze...

A ja już się zastanawiałam, gdzie Ty chcesz ten abażur powiesić:)) Ha, hahahahahahaha!!! Tak trzymaj:)))

Anonimowy pisze...

nrmalnie ja też uwierzyłam :)))) i myśle ale Kopciuszek odważny że tak o tych jajeczkach pisze, żeby tylko mąż tego nie widział :)))
poprawiłaś mi humor na cały dzień :) pozdrawiam
aga

kopciuszek pisze...

Jak ja usłyszałam tę historyjkę, to też mało z krzesła nie spadłam :)))

memulka pisze...

dobre... normalnie cała gęba mi się śmieje :D
to prawda dowcip udany, że hej !!!

anne pisze...

rewelacyjna historia!!
wcale nie żartuję, że popłakałam się ze śmiechu :)))))))))))))))))

Kamilcia pisze...

niezła historyjka, hahahahaha :)))))

globalistka pisze...

No, no... post pełen napięcia elektryczno-erotycznego :))

decomarta pisze...

Kochana!
Obsmarkałam sobie komputer i to dosłownie, bo trzeba Ci wiedzieć, że mam olbrzymi katar. Dziecko patrzy na mnie jak na niespełna rozumu. Daaawno się tak nie uśmiałam!
Dziękuję bardzo :D
Szkoda żyrandola, no i dobrze, że się mąż nie kapnął, że to Twoja wina.

Anonimowy pisze...

I tak trzymać...co człowieka nie zabije to wzmocni. Na stres, smuty i złośliwych ludzi najlepszy humor...obśmiać i już :-)
mama_duszka Małgosia
podglądam codziennie z Konina :-)

joanna.ka pisze...

Swietna historia :))))

A komentarze też dobre :))

co_zerka pisze...

uwielbiam go :) i mój mężczyzna też

li. pisze...

Słyszałam, słyszałam tydzień temu. Wtedy uwierzyłam ;-)

Anonimowy pisze...

dawno sie tak nie ubawilam...tylko ten zyrandol....zeby tylko maz nie przeczytal tego, chyba nie bylby zadowolony ze "caly swiat"czyta o jajeczkach...

kopciuszek pisze...

Do tych, które nie doczytały w komentarzach - to nie mojego męża jajeczka, to tylko dowcip! Cieszę, że dobrze się bawicie :)))

decomarta pisze...

O matko! Faktycznie, uchachana wysłałam szybko koment i nie doczytałam, hehe. Ale kawał przedni.

Sara pisze...

A ja wyobraźcie sobie coś węszyłam (podstępo-kawał), jak tylko przeczytałam, że mąż radośnie zbierał na żyrandol pół roku i równie radośnie pofrunął go kupić... a te jajeczka (mało smaczne) też nie w stylu Kopciuszka... tak że duma mnie rozpiera, że się domyśliłam...
I nie ma się z czego śmiać, toż to raczej tragedia erotyczno-finansowa!

Bernadetta pisze...

Ja się oczywiscie dalam nabrac , hihihi. Dobre , usmiałam sie okropnie :)
Umęczona przeprowadzka Benia.

kopciuszek pisze...

Ależ Saro, sprośne dowcipy to moja specjalność ;))) Takie moje drugie ja, które najlepiej uwidacznia się na szalonych (czyt. zakrapianych) imprezach :)
Tak tak, Kopciuszek czasem pokazuje różki :)

Sara pisze...

Taki Kopciuszek po dwunastej, gdy już zegar wybije!.. ;)

Anonimowy pisze...

Tak się uśmiałam z tego, że aż moje dziewczynki przybiegły z drugiego pokoju, zaniepokojone z czego sie tak śmieję, jak głupi do sera. Ale najzabawniejsze jest to, że tak samo ja bym zrobiła, pstryk w jajeczko. Pozdrawiam. Gosia.

Cela D pisze...

Popłakałam się ze śmiechu, bo i śmieszno i straszno, dobry humor gwarantowany na cały dzień.
Serdecznie pozdrawiam.:)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails