sobota, 26 lipca 2008

Lato

Wybrałam się dziś na ryneczek i przypłaciłam tę wycieczkę ogromnym bólem głowy. Gorąco i duszno między tymi straganami, głośno i tłoczno, a ja i moja jasna karnacja z trudem znosimy trzydziestostopniowe upały. Ale kwiatki ładne kupiłam i pyszniutkie śliwki, którymi się teraz objadam bez opamiętania i coś mi mówi, że może to się dla mnie skończyć w pewnym pomieszczeniu, do którego światło dzienne nie dociera... Niestety, tak już mam, że jak mi jakieś owoce zapachną, to nie spocznę, dopóki nie znikną z półmiska.




2 komentarze:

asiorek pisze...

mniammmmm...te śliwki pyszniusie.Właśnie dziś zaprawiłam33 słoiki tychże, a jutro dalszy ciąg.No i ogóreczki na mnie czekają.
Więc jakby co to proszę się zapisywać na moje słoiczki-do Poznania mam w miarę blisko i podrzucę;)
pozdrawiam
miłego weekendu

kopciuszek pisze...

33 słoiki??? Podziwiam, ja po ostatnim truskawkowym eksperymencie nie biorę się za żadne przetwory dopóki nie będę mieć piwnicy jakiejś...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails