środa, 21 maja 2008

Wspomnienia

Przeglądając zdjęcia swojego mieszkania zdałam sobie sprawę, jak bardzo się zmieniało z miesiąca na miesiąc... Pamiętam nasze początki, kiedy mieliśmy ledwie komplet mebli z mojego domu rodzinnego i kanapę, na której trzeba było spać, a której materac jest tak miękki, że budziliśmy się nawzajem, ilekroć któreś z nas poczuło potrzebę odwrócenia się na drugi bok. Kuchni dorobiliśmy się dość szybko, bo już po dwóch miesiącach od zamieszkania mogliśmy zacząć normalnie w niej funkcjonować (stołu i krzeseł dorabialiśmy się dłużej, zabudowa była ważniejsza). Ta historia będzie właśnie o kąciku stołowym (jadalnia to zbyt szumna nazwa dla tego, w rzeczy samej, skrawka kuchni).
Na początku był sobie mały stolik i dwa krzesełka, które przywiozłam od mamy, a które w rzeczywistości powinny były od razu znaleźć się na balkonie. Jednak na czymś trzeba było jeść i choć wielkość stolika wskazuje na jego zastosowanie przy kawie, to lepsze to było niż trzymanie gorącego talerza na kolanach.

Potem upolowałam na Allegro stół, który kosztował mnie równo 80zł! Cieszyłam się jak dziecko i z niecierpliwością czekałam na dostawę. Stół przyjechał, ale okazał się zaledwie jeden centymetr wyższy od mebla ogrodowego... Miejsca na kolejny stolik kawowy już nie miałam, więc poprosiłam pana, który mi pomagał doprowadzić stół do porządku, żeby wydłużył nogi dokręcając do nich toczone elementy. Tak też zrobił i od tamtej pory stół dla mnie jest za wysoki. Zawsze, kiedy przy nim jem, mam wrażenie, że blat sięga mi do brody ;)


Trzeba było wreszcie kupić krzesła. Ponieważ nie chciałam już żadnych allegrowych niespodzianek pojechaliśmy do IKEA i kupiliśmy cztery sztuki białych czworonogów, które nadal nie są do końca złożone, więc uważać musi ten, co na nich siada opadając, bo wtedy siedzisko podskakuje i nie zawsze ląduje z powrotem w tym samym miejscu, a cztery litery siadającego mogą boleśnie to odczuć ;)

Ostatnio zastanawiam się nad kupnem białego kredensu. Może nie ma tu za wiele miejsca ale myślę, że się wciśnie i nie będzie źle. Biały nie przytłoczy, bo właściwie powinien zlać się ze ścianą, a każdy szanujący się stół kredens za sąsiada mieć musi... Chyba.
Świecznik oczywiście powinien wisieć nad stołem, aleśmy się nie mogli w suficie przewiercić naszą tanią wiertarką, więc wisi tam, gdzie deweloperowi się podobało hak umieścić. Dopóki nie zapadnie decyzja kredens albo niekredens, nic nie będę z tym robić.

5 komentarzy:

Beata pisze...

Ja zamiast kredensu kupiłam w holenderskich meblach śliczną witrynkę.Ostatnio jestem na etapie przemalowywania jej na biało.Mężuś trochę pogderał ,ale ja i tak zrobi łam swoje.Róbmy swoje:)

Kamilcia pisze...

bardzo mi się podoba Twój kącik jadalniany :) a na taki stół choruję już od dawna, na kredens zresztą też. no, ale przy tej kuchni, która mam teraz - z musu, nie z wyboru niestety to odpadają takie rarytasy niestety... ale kiedyś jeszcze ... będę miała... na pewno :)

Bernadetta pisze...

Doskonale pamiętam te zdjęcia z forum gazety :)Wstyd się przyznać , ale choć podobny stół kupiłam wcześniej od Ciebie , mój do tej pory stoi w stanie w jakim do mnie przyjechał . Przez kilka lat próbowałam namówić małża na remont (wymiana podłóg itp), więc czekałam z wykończeniem stołu by dopasować jego kolor do wyremontowanych pomieszczeń. Nie doczekałam się ...
A kredens ? Jeśli ma się choć kilka wolnych metrów , kredens musi być ;)Szukam od kilku lat , ale jak to w życiu bywa , fajne kredensy trafiają mi się gdy pusto w portfelu . Kopciuszku , życze powodzenia w kredensowym polowaniu.

kopciuszek pisze...

Na razie jestem na etapie witrynki z IKEA, takiej jak u falla0 z forum. A to dlatego, że:
1. jest dokładnie tak wysoka jak zabudowa kuchenna, więc uniknę różnic w wysokości;
2. nie jest zbyt głęboka, więc stół nie będzie się skarżył, że mu ciasno;
3. jest akurat na tyle szeroka, że wypełni przestrzeń między szafkami a oknem, ale nie na styk, więc nie będzie wyglądać jak meblościanka.
3. na pewno nie ma śladów kota rozpłodowego :)
4. u Falli wygląda całkiem ładnie.

Liska pisze...

Podoba mi się ten kącik i zdjęcie. Jakie klimatyczne! A urządzanie powoli ma bez wątpienia taka zaletę, że gromadzisz tylko to, co naprawdę chcesz, lubisz i czego potrzebujesz. I tam, gdzie chcesz. Dla mnie to piękne. Takie budowanie klimatu :-)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails