niedziela, 25 maja 2008

muszle, które piasek grzebie...

na brzeg wpływają rozpienione treny...

i znów ściągają mokrą biel koronek z piasku...

nad morzem zwieszony świat się zieleni...


...pędźcie ognistokopytne rumaki
ku państwom Feba...


Nie będę się rozpisywać za wiele, było po prostu wspaniale! Chłód był co prawda chłodny, ale bezchmurnie, słoneczko wymuskało mą twarzyczkę na tyle skutecznie, że jestem czerwona jak córka Indianina... Nie zważając na okrutny wiatr wędrowaliśmy wzdłuż wybrzeża oczarowani i zakochani :) Smażona rybka smakowała jak nigdy, jadłam za dwóch!!!
Wszystkie podpisy pod zdjęciami z wyjątkiem ostatniego to fragmenty wierszy Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, ostatni to oczywiście Julia oczekująca swego Romea...

5 komentarzy:

też poznanianka pisze...

Mmm,aż sie rozmarzyłam.Czyli wyjazd udany?Siły zebrane?Jutro można oczekiwać nowego posta:);)?
dobrej nocy

też poznanianka pisze...

...acha-i miło cię zobaczyć:)tylko to trochę nie fair,że ty nie widzisz,z kim rozmawiasz,poza paroma wyjątkami

Beata pisze...

Cudowne chwile,które na zawsze pozostają w pamięci.Uwielbiam wiersze Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.

Anonimowy pisze...

Gąski? Cudnie tam, mimo bliskości zatłoczonego Mielna... Fajnie, że odpoczęłaś:)
mada1412

kopciuszek pisze...

Gąski :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails