środa, 15 lipiec 2009

Nadmorkie klimaty

Marzeniem moim jest zamieszkać w domu nad brzegiem morza lub przynajmniej mieć taki nieduży wakacyjny domek, z którego werandy podziwiać by można morskie fale i wsłuchiwać się w szum wody. Marzenie to spełni się może, kiedy już będę na emeryturze lub kiedy wygram kumulację w totolotka. Póki co zadowolić się muszę muszelkami, nie takimi zbieranymi na plaży niestety ale ze sklepów z pamiątkami. Muszelki są o tyle wdzięczne, że można z nich przeróżne dekoracje poczynić i wciąż na nowo odkrywać.

piątek, 10 lipiec 2009

Wałki haftowane



Nie miałam zupełnie pomysłu na zazdroski, które nabyłam w czasie ostatniego mojego nalotu na lumpeksowy kosz ze szmatkami. Leżały i czekały, aż wreszcie przeglądając Wasze blogi, wpadłam na pomysł jak można je wykorzystać. Właśnie jestem w trakcie realizacji owego pomysłu. Będą cztery delikatne poszewki na wałki, z czego dwa sobie zostawię a dwa pozostałe podaruję komuś. Nie mam jeszcze wypełnienia odpowiedniego, więc ręcznikami wypycham...

czwartek, 9 lipiec 2009

Nad morzem


Udało nam się wyskoczyć na jeden dzień do Mielna, skąd przywiozłam sobie dwie ryby drewniane na sznurku zawieszone... Ja już chyba nie wyrosnę z tego człapania po straganach z chińskimi pamiątkami, zawsze tak człapałam jako dziecko i nadal nie mogę się oprzeć... Co prawda teraz spoglądam na te sprzedawane różności mniej oczarowana niż naście lat temu, ale czasem i tak coś znajdę, z czym później niekoniecznie wiem, co miałabym zrobić... I tak mam zestaw ryb niebiesko białych...


Szafka z łazienki została przeniesiona do sypialni. Ze swojego poprzedniego miejsca pobytu przybyła w stanie nadgryzionym, niestety nie zębem czasu a króliczym... Chcę z niej zrobić szafkę dla potomki i zastanawiam się czy zostawić ją taką, jaka jest czy też rozjaśnić, pobielić, przemalować. Dylemat mój bynajmniej nie bierze się z niechęci do naturalnego drewna, bo szafka ta podoba mi się, jak najbardziej, taka drewniana właśnie, ale z braku przekonania czy styl jej odpowiada pozostałym sprzętom i dziewczyńskim bibelotom, jakie niewątpliwie wkrótce zaczną się pojawiać. I nie wiem też, czy po przemalowaniu mebel ten nie straci i przestanie mi się podobać??? Domyślam się, że każda sztuka tu zaglądająca będzie mieć zdanie odmienne, co też mi w podjęciu decyzji nie pomoże...

niedziela, 5 lipiec 2009

Owocowo


Gdybym nawet miała pęknąć lub gdybym miała później biegać co kilka minut do toalety, lub choćby groziło to nie wiem czym jeszcze, nie potrafiłabym odmówić sobie, po prostu nie umiałabym oprzeć się pokusie pochłonięcia wręcz czereśni w każdej ilości. Zjadam te owoce w zastraszającym tempie, co do jednego, czasami tak szybko, że nie zdążę chłopa zapytać czy on sam nie miałby ochoty się poczęstować... Przykro mu wtedy, a ja zżerana wyrzutami sumienia obiecuję sobie następnym razem zostawić choć kilka sztuk, bądź też zaproponować wspólną konsumpcję. I tak znikają kilogramy czereśni, zostają tylko pestki i ogonki, a brzuchy pełne i zadowolone...

wtorek, 23 czerwiec 2009

Wymarzona hortensja


z okazji drugiej rocznicy ślubu (która to dwa dni temu miała miejsce) przez męża mojego najlepszego mi wręczona. A ściślej mówiąc, mąż wręczył banknocik na zakup tej piękności... Czekam więc teraz z niecierpliwością aż się spełni i zaróżowi w swej całej okazałości.

Namiastka łąk i pól...


Spacerkiem sobie szłam, chwilami nurkowałam w chaszczach po pas, by zerwać jakiś wyjątkowo ładny egzemplarz kwiatka i jedyny w okolicy, aby po kilku krokach zorientować się, że oto mój jedyny egzemplarz rośnie kawałek dalej w ilościach większych i łatwiej dostępnych... Nazbierałam w końcu kwiecia polnego, dzikiego w ilościach mnie całkowicie satysfakcjonujących, po czym w domu okazało się, że jak zwykle przesadziłam... Przycięłam nieco, wyłapałam kilka mrówek i powiedzmy, że ułożyłam sobie w dzbanie, cóż nie każdy ma talenty florystyczne. Pewnie jakieś mrówki i inne żyjątka siedzą nadal w tym bukiecie, ja sama mam wrażenie być przez nie łaskotana od czubka mej głowy aż po stopy moje, ale bukiet stoi i jakoś wygląda. Szkoda, że zamiast tych mrówek, nie ma w nim motyli ;)

poniedziałek, 22 czerwiec 2009

Jakie cudne...


Niespodzianka znaleziona dzisiaj w skrzynce na listy, zupełnie niespodziewana ta niespodzianka, przyleciała aż zza oceanu. Haftowane motylki, koronki i biel, ach, z zachwytu wyjść nie mogę. Dziękuję Anetko, dziękuję!

sobota, 20 czerwiec 2009

Nostalgiczna półka

Z sypialni moja wiejska półka z wieszakami powędrowała do kuchni, gdzie prezentuje się równie uroczo, a może nawet bardziej. Ceropegia systematycznie wydłuża swoje pędy i rośnie dość szybko jak na moje ogrodnicze zdolności...


wtorek, 16 czerwiec 2009

Biała sypialnia ze Szwecji

W związku z pojawieniem się dwóch niesamowicie pojemnych szaf, w sypialni nastąpiło przemeblowanie. Jest biało bielusio, tylko na jednej ścianie stoją ciemne meble, ale tych dziś nie pokażę.

Łóżko powędrowało pod okno. Wiąże się to niestety z tym, że chłop mój na swoje miejsce dostać się musi fruwając nade mną. Ale za to regał z książkami stoi w nogach łóżka i nikomu nie przeszkadza.

Nowe szafy, cudnie białe, nie mają jeszcze gałek ni uchwytów, chciałabym jakieś ładne szklane lub takie porcelanowe, kształtem przypominające czosnek, jeśli ktoś wie, gdzie takie mogę nabyć, niech się wypowie. Chciałabym tym szafom, jak i całemu wyposażeniu sypialni, niczym z katalogu IKEA, nadać dodatkami choć troszkę indywidualny charakter, ale to jeszcze długa droga przede mną, bo póki co, nawet dodatki katalogowe mam.


A tu plac manewrowy wyściełany bawełnianym dywanem, zostało jeszcze całkiem sporo miejsca. Stolik nie zdążył jeszcze wyjechać i stać tu nie będzie.

środa, 10 czerwiec 2009

Piwonie

Pierwszy raz przyniosłam sobie te kwiaty do domu... i ... są cudowne...

niedziela, 7 czerwiec 2009

W kwiatach wiśni


W czeluściach mojej szafy znaleźć można taki oto batik, wykonany przez dawną moją znajomą. Bardzo go lubię, głównie ze względu na jego kolorystykę, ale ostatnimi czasy leżał zapomniany, bo nie miałam pomysłu na jego wyeksponowanie. Teraz tak sobie myślę, że oprawiony w jakąś delikatną ramkę będzie ładną ozdobą w kąciku dziecięcym...

A dla zainteresowanych tą techniką cytuję za Wikipedią:

"Batik – technika malarska polegająca na kolejnym nakładaniu wosku i kąpieli tkaniny w barwniku, który farbuje jedynie miejsca nie zamaskowane warstwą wosku. Proces woskowania i farbowania można, dla uzyskania specjalnych efektów, powtarzać wielokrotnie.

Technika batiku polega na uzyskiwaniu wzorów na tkaninie, najczęściej bawełnianej, przez pokrywanie płótna gorącym woskiem. Używa się do tego pędzla, patyczka, szpatułki i tjantingu (wzornika). Następnie tkaninę zanurza się w zimnej kąpieli barwiącej. Miejsca pokryte woskiem pozostają nie zabarwione. Po wysuszeniu można nałożyć woskową kolejną fazę wzoru i ponownie barwić w ciemniejszym barwniku. Czynność tą powtarza się wielokrotnie. Po wykonaniu projektowanego wzoru tkaninę prasuje się przez biały papier. Batik to technika wykonywana przez pokolenia najbardziej popularna technika w Azji i Indiach, tam najczęściej używa się zwierzęcych skór do formowania pozycji batiku."

sobota, 30 maj 2009

Tanio kupione

A jednak się skusiłam na kilka tanich szmatek na wagę kupowanych. Oto i one.
Dwa niewielkie okrągłe obrusiki, delikatne i zwiewne:


dwie zazdroski z haftem, długaśne i romantyczne, może wykorzystam je do dekoracji dziewczęcego kącika:

zdobiony haftem richelieu obrus, który trzeba lekko podreperować, nie zauważyłam tego w sklepie:

komplet czterech serwetek, kolejnych czterech z resztą:

i przepiękna zazdroska, z którą nie wiem za bardzo, co mam począć, ale jej urok nie pozwolił mi zostawić jej w sklepie, na razie, złożona w połowie, zakrywa mało estetyczną zawartość szafki łazienkowej

czwartek, 21 maj 2009

Bolesławca ciąg dalszy


Ceramiczny, ręcznie malowany koszyczek jest również urodzinowym prezentem. Latem będzie się w nim owoce trzymało a zimą pierniczki do grzanego wina na przykład :))))

środa, 20 maj 2009

Na świeżym powietrzu...

Urodzinowych podarunków starczy mi na cały tydzień blogowania - wszystkie zielska sprezentowane. Ziemia nowa, pożywna jak mniemam, dla nowej roślinności, więc mam nadzieję, że tym razem ładnie się będzie rozwijała (roślinność, nie ziemia) przez całe lato.
W przyszłym tygodniu zaprzyjaźniony fachowiec ruszy z robotami i będą wreszcie płytki, żadne tam piękności, wybierałam i zastanawiałam się kilka tygodni i w końcu kupiłam tanie i niezbyt wymyślne, za tło muszą wystarczyć.
P.S. Fuksja zawiśnie i myślę, że pomoże jej w tym wspomniany fachowiec, chłop mój spanikował na widok tak bujnej rośliny i stwierdził, że on dziur na balkonie wiercić nie umie...




wtorek, 19 maj 2009

Kalie


Nawet się nie spodziewałam, że tak ładnie będą wyglądać w tym dzbanie...

poniedziałek, 18 maj 2009

Prowansalski akcent

Komplet dziesięciu niezwykle urokliwych wieszaczków dostałam, do szafy, której jeszcze nie mam wcale, ale do której będą idealne...

niedziela, 17 maj 2009

Miłosny bukiecik

ukryty w bagażniku samochodu przetrwał bez wody kilka ładnych godzin, aby móc być podstępem wręczony kilka minut po północy, kiedy to zaczął się mój urodzinowy dzień... Podstępem, bo też i mąż mój tak to wszystko zorganizował, żebym się znalazła na samochodowym parkingu o odpowiedniej porze i żebym nic a nic nie podejrzewała, że coś jeszcze dla mnie ma... a w domu bukiecików żadnych się przede mną nie ukryje w końcu.


A ten kielich szklany, który może być świecznikiem równie dobrze jak wazonem, to już prezent przez kogoś innego mi podarowany, ale z różyczkami w tle ładnie się prezentuje...

sobota, 16 maj 2009

Urodzinowo



Fajnie jest mieć urodziny :D

Lampki przygotowane oczywiście do musującego wina, tak sobie puste nie były :)))))

piątek, 15 maj 2009

Lily of the valley

Co tu dużo pisać, jedne z najbardziej uroczych kwiatów jakie znam. Kwitnące w najpiękniejszym miesiącu. Skromne, delikatne dzwoneczki, niewinnie białe, o niepowtarzalnym zapachu, na który czekam rok cały...

niedziela, 10 maj 2009

Oczekiwanie...

Ostatnimi czasy moje blogowe poczynania odeszły na dalszy plan. Nie żebym już była znudzona, nic podobnego. Odmawiam sobie jednak wielu rzeczy, oszczędzam intensywnie i staram nie kupować zbyt wiele, wyprawka dla noworodka to ogromny koszt, zwłaszcza że niestety nic nie dziedziczymy, wszystko musimy sprawić maluchowi sami. Te drobne w końcu wyrzeczenia są jednak niczym w porównaniu z radością, z jaką czekamy na naszego bąbelka.
Na szczęście maj to taki miesiąc, kiedy można sobie darmowe dekoracje, czasem zupełnie przypadkiem, znaleźć podczas spaceru. Korzystam z lilakowego wysypu póki można, niestety w Poznaniu już niedługo sezon na bez się skończy, przekwita zwyczajnie, tak szybko w tym roku...